Gigantyczna burza po meczu Barcelony. Wściekły Flick publicznie uderzył w sędziego
Kuriozum - to słowo idealnie oddaje niedzielny mecz Barcelony z Realem Sociedad na wyjeździe. Ostatecznie goście polegli 1:2, choć tylko w pierwszej połowie strzelili trzy gole. Ale każdy z nich był anulowany. W drugiej części gry arbiter kompletnie stracił kontrolę nad spotkaniem, które stawało się coraz gorętsze. Po ostatnim gwizdku sam Hansi Flick nie krył cierpkich słów dotyczących sędziego.

W ostatnich tygodniach FC Barcelona była wręcz perfekcyjna, wygrywała mecz za meczem. Nic dziwnego, że do niedzielnego spotkania 20. kolejki La Liga przeciwko Realowi Sociedad w San Sebastian przystępowała jako zdecydowany faworyt.
Gospodarze trafili do siatki już w pierwszej minucie, jednak gol został anulowany ze względu na spalonego. Potem to mistrzowie Hiszpanii trzykrotnie pokonywali bramkarza po bramkach Fermina Lopeza, Frenkiego de Jonga i Lamine'a Yamala. Problem w tym, że... gole te również nie zostały uznane po interwencji VAR-u. W międzyczasie Mikel Oyarzabal już zgodnie z przepisami wyprowadził Real na prowadzenie.
Flick wściekły do czerwoności. Tak skomentował pracę sędziego. A De Jong? Nie gryzł się w język
Po przerwie Barcelona dosłownie biła głową w mur. Obijała słupki i nękała Alexa Remiro, który wyczyniał cuda między słupkami. Na boisku pojawił się Robert Lewandowski, którego groźny strzał z główki zatrzymał golkiper Sociedad.
Frustracja gości rosła wraz upływem każdej kolejnej minuty. Po co drugiej akcji piłkarze katalońskiego klubu mieli pretensje do arbitra Jesusa Gila Manzano, który ich zdaniem nie prowadził zawodów w prawidłowy sposób. Przez 90 minut sędzia ten pokazał łącznie sześć żółtych kartek, a w 88. minucie wyrzucił z boiska Carlosa Solera. Nie dało się nie odnieść wrażenia, że momentami Manzano po prostu tracił kontrolę nad tym, co dzieje się na murawie.
Ostatecznie goście przegrali 1:2, przez co ich przewaga nad drugim Realem Madryt w tabeli stopniała zaledwie do jednego punktu. Kiedy spotkanie dobiegło końca, o pracy arbitra w bardzo gorzkich słowach wypowiedział się wspomniany De Jong. - Pod koniec meczu, przez cały doliczony czas gry, mówiłem do niego: - Pilnuj czasu. Minutę zajmowało im wykonanie wrzutu z autu, wznowienia od bramki. To normalne, że to robią. I nie dodał nawet dziesięciu sekund więcej niż te dziewięć minut. Dla mnie to jest szalone. Powiedziałem mu to, a on dał mi kartkę. Nic więcej nie powiem... - mówił Holender, cytowany przez portal fcbarca.com.
- Sędzia... Nawet nie da się z nim rozmawiać i tego nie rozumiem. Ponadto, jestem kapitanem i mogę do niego mówić, ale on patrzy na mnie z wyrazem twarzy, jakby był kimś lepszym niż ja. To bardzo frustrujące. Myślę, że tak się nie da - dodał. Z jego opinią zgodził się sam Hansi Flick.
Nie chcę tracić energii na rozmowę o sędziach. Każdy widział w telewizji jego dzisiejszy występ. Zgadzam się z Frenkiem
- Nie jestem zawiedziony sędzią, bo wiem, że tak już jest. Każdy to widział i ja nie chcę tracić na niego sił. Musimy skupić się na sobie, zagraliśmy dobrze i być może powinniśmy strzelić więcej goli z sytuacji, które mieliśmy, ale ostatecznie, tak już jest. Wyjeżdżamy bez żadnych punktów i to jest rozczarowujące - dodał Niemiec.
W środę FC Barcelona zagra ze Slavią Praga na wyjeździe w przedostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów.















