Flickowi skończyła się cierpliwość. Wrócił z Dortmundu i wypalił. "Dla mnie to żart"
We wtorkowy wieczór FC Barcelona znalazła swojego pierwszego pogromcę od ponad czterech miesięcy. Z "Dumą Katalonii" na własnym obiekcie poradziła sobie Borussia Dortmund, która wykorzystała przewagę własnych ścian oraz zmęczenie podopiecznych Hansiego Flicka. Niemiec do Hiszpanii wrócił wściekły. Nie na swoich piłkarzy, a na działaczy układających terminarz La Ligi. Upust złości dał na konferencji prasowej.

W dobrym stylu "Blaugrana" weszła w 2025 rok. Przez ponad cztery miesiące ekipa prowadzona przez Hansiego Flicka pozostawała niepokonana. Imponującą serię dopiero 18 kwietnia przerwała Borussia Dortmund. Niemiecki zespół zatrzymał FC Barcelona na Signal Iduna Park, triumfując 3:1. Dla liderów La Ligi porażka i tak nie miała większych konsekwencji. Wygrali oni pierwszy ćwierćfinał 4:0, dzięki czemu uzyskali przepustkę do półfinału Champions League.
Robert Lewandowski wraz z kolegami pobił poza tym nietypowy rekord... A chodziło o natężenie spotkań. Katalończycy jeszcze nigdy wcześniej nie miała siedmiu potyczek w tak krótkim czasie. Wyliczeniami pochwalił się Oriol Jove z "RAC1". "Mecz w Dortmundzie oznacza, że Barca rozegrała siedem meczów w zaledwie 457 godzin od meczu Barca - Osasuna z 27 marca" - napisał żurnalista w mediach społecznościowych. I bez wątpienia zmęczenie gwiazd miało wpływ na porażkę drużyny za naszą zachodnią granicą.
Z tego powodu coraz bardziej zirytowany na hiszpańskich działaczy zaczyna robić się Hansi Flick. Niemiec przez dłuższy czas pozostawał spokojny. Ale wreszcie nie wytrzymał tuż po powrocie z Dortmundu, podczas konferencji prasowej poprzedzających konfrontację. "Nie chcę robić wymówek czy narzekać, to tylko jedna kwestia. Jestem szczęśliwy, że nie gramy w niedzielę o 14:00 z Valladolidem, bo tak było wcześniej, teraz gramy w sobotę o 21:00. Chodzi o to, dlaczego nie możemy grać o 18 czy 18:30? Daj mi jeden powód" - zaczął.
Hansi Flick już nie ma zamiaru milczeć. Jest wściekły na Hiszpanów za to co robią
Następnie hamulce puściły mu całkowicie. "Chcę zobaczyć tego gościa, który jest za to odpowiedzialny. Dla mnie to żart. On nie działa najlepiej dla hiszpańskiego futbolu, bo odnoszenie sukcesów, nasze i innych klubów w europejskich pucharach, jest dobre dla hiszpańskiego futbolu. Może będziemy mieli jedną drużynę więcej w Lidze Mistrzów... Nie mam na to słów, bo ta sytuacja jest niewiarygodna" - przekazał, cytowany przez "FCBarca.com".
A zmęczenie "Dumy Katalonii" w Lidze Mistrzów tym razem będzie chciał wykorzystać Inter Mediolan z Nicolą Zalewskim oraz Piotrem Zielińskim w składzie. Zanim jednak dojdzie do batalii o finał, podopieczni Hansiego Flicka zagrają choćby w sobotę z Celta Vigo. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport. Początek o godzinie 16:15.
Zobacz również:













