Flick zadecydował, taka była reakcja Szczęsnego. Hiszpańskie media ujawniają
Od jesieni 2024 roku sytuacja związana z bramkarzami uległa w FC Barcelona kompletnemu przeobrażeniu - w tym czasie bowiem funkcję "jedynki" pełniło łącznie aż czterech zawodników, z czego dwóch jest obecnie poza "Blaugraną". Wśród tych, którzy pozostali w szeregach katalońskiej ekipy, jest Wojciech Szczęsny, a jego rola... ulega coraz bardziej znaczącemu pomniejszeniu. Polak mimo wszystko zachowuje tu absolutny profesjonalizm.

Jesienią 2024 roku Marc-Andre ter Stegen, przez wiele lat niepodważalna "jedynka" FC Barcelona, uległ poważnej kontuzji, która wykluczyła go z gry na wiele miesięcy. Jego obowiązki przejął wówczas Inaki Pena, a jego zastępcą został niespodziewanie Wojciech Szczęsny, "wezwany" z piłkarskiej emerytury.
Z biegiem czasu to jednak "Tek" zaczął grać pierwsze skrzypce między słupkami bramki "Barcy", natomiast przed obecnym sezonem w "Blaugranie" zameldował się Joan Garcia - i sytuacja znów została wywrócona do góry nogami.
Szczęsny kompletnie poza grą. Teraz nie gra już nawet w Pucharze Króla
Obecny rozkład golkiperów jest jasny. Numerem jeden został Garcia, jego dublerem jest Szczęsny, trzeciego bramkarza powołuje się z rezerw, a Pena i ter Stegen znaleźli się na wypożyczeniach, z których prawdopodobnie już na Camp Nou nie wrócą.
Należy dodać tu jednak pewne "ale" - "Szczena" niegdyś, nawet będąc rezerwowym, mógł mimo wszystko liczyć, zgodnie z barcelońskim zwyczajem, na grę w pierwszym składzie w Pucharze Króla. Ostatnio jednak ta swoista tradycja została przerwana.
W Copa del Rey przeciwko Guadalajarze Hansi Flick pozwolił zagrać wracającemu po (kolejnym) urazie ter Stegenowi, w przypadku starć z Racingiem Santander oraz Albacete Balompie postawił zaś na Garcię. Można śmiało rzec, że zaangażowanie Szczęsnego na murawie uległo daleko idącemu pomniejszeniu.
Szczęsny wyluzowany jak zawsze. Polak ze spokojem przyjmuje swój los w FC Barcelona
Jak zaś reaguje na taki obrót spraw sam "Tek"? Marc Gomez z "Diario Sport" opisał tę sprawę wręcz chwaląc profesjonalizm 35-latka. "Chociaż inni w jego sytuacji mogliby okazywać złość, prawda jest taka, że polski piłkarz z godnością akceptuje swoją obecną rolę, angażując się w szatni i nie narzekając na ławce rezerwowych. Jest wręcz przeciwnie" - padło.
Autor jednak nie zostawia też złudzeń co do tego, w jakich warunkach moglibyśmy znowu obejrzeć Polaka na boisku. "O ile nie dojdzie do hipotetycznego finiszu rozgrywek La Ligi, w trakcie którego tytuł [Barcelony] nie będzie zagrożony, lub jeśli Joan nie dozna kontuzji, Szczęsny nie zagra już ani minuty w barwach Barcelony" - orzekł.
Miejmy jednak nadzieję, że rzeczywistość nie okaże się tak drastyczna - zwłaszcza, że kontrakt "Szczeny" wygaśnie dopiero w 2027 roku.












