Flick pod ścianą. Głośno o wielkim odejściu, tuż po Lewandowskim. Sam ujawnił
Jeszcze przed mistrzostwami świata wydawało się, że FC Barcelona będzie niezwykle aktywna na rynku transferowym, szybko łatając dziury w składzie, które dawały się we znaki Hansiemu Flickowi. Jest jednak inaczej. Nie dość, że z drużyną pożegnał się Robert Lewandowski, to odejście z Barcelony ogłosił także inny ważny piłkarz. O ile chce on nadal reprezentować "Barcę", to w przypadku braku minut poszuka nowego "domu".

Zakontrkatowanie Anthony'ego Gordona jeszcze przed oficjalnym zakończeniem sezonu przez Barcelonę mogło dać nadzieję kibicom katalońskiej ekipy, że to lato będzie upływało pod znakiem wielkich transferów. Wiele przecież mówiło się, chociażby o ewentualnym transferze Juliana Alvareza z Atletico Madryt.
Po ściągnięciu Anglika nastąpiła jednak cisza, a przecież już teraz z drużyną pożegnali się Robert Lewandowski, Joao Cancelo i Marcus Rashford (w dwóch ostatnich przypadkach zakończyło się wypożyczenie). Okazuje się także, że Hansi Flick może mieć większy ból głowy, niż myślano. Kolejny z piłkarzy jasno dał do zrozumienia, że może opuścić Spotify Camp Nou.
Mowa o Marcu Casado, który chociaż nie był jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników w poprzednim sezonie, to jednak wchodząc z ławki odciążał największe gwiazdy i nie odstawał przy tym poziomem, dając komfort psychiczny trenerowi.
- Moim celem zawsze była gra w pierwszej drużynie Barçy. Dopóki klub i trener będą mnie tu widzieć, będę walczył o minuty na boisku - wyznał w rozmowie w programie "Què T'hi Jugues" w stacji "Cadena SER" dając jednocześnie do zrozumienia, że wiele zależy od władz klubu i wizji trenera.
Rozmawialiśmy z Hansim Flickiem i wyjaśniliśmy sobie wszystko. Okres przygotowawczy pozwoli nam ostatecznie ustalić, co dalej
Młody piłkarz nie jest do końca zadowolony z tego, jak obecnie prezentuje się jego miejsce w hierarchii grupowej i nie ukrywał, że jedynie pozycja klubu dalej trzyma go w tym miejscu. - Gdybym był w innym klubie, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej; nawet bym się nie wahał - szukałbym innych opcji - dodał, zapowiadając, że czeka go jeszcze seria rozmów z władzami klubu, podczas których strony ustalą, co będzie dla niego najlepsze i jak będzie wyglądała jego przyszłość.
Marc Casado obecnie wyceniany jest przez portal "Transfermarkt.de" na 18 mln euro, jednak niewielka liczba minut na boisku sprawiła, że jego wartość wyraźnie spadła w ostatnich latach. W grudniu 2024 roku wynosiła ona aż 30 mln euro. 22-latek czuje więc, że nie rozwija się tak, jak mógłby.














