Fatalne doniesienia ws. Szczęsnego. To koniec. W piątek nadeszło potwierdzenie
W piątek nadeszło potwierdzenie dotyczące tego, jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość Wojciecha Szczęsnego. Niestety, nie są to dobre wieści. Fatalny komunikat z punktu widzenia polskich kibiców przekazał podczas konferencji prasowej trener FC Barcelona - Hansi Flick. Jego słowa nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

FC Barcelona wznowi jutro rywalizację o mistrzostwo Hiszpanii po przerwie reprezentacyjnej i to nie w byle jakich okolicznościach. "Duma Katalonii" w końcu wróci bowiem do swojego domu - na Camp Nou po raz pierwszy od rozpoczętej w 2023 przebudowy słynnego stadionu. I to właśnie tam podejmie ekipę Athletiku Bilbao.
Wojciech Szczęsny nie miał jeszcze okazji, by zagrać na tej arenie jako piłkarz Barcelony i tym razem... także nie będzie mu to dane. Potwierdził to podczas piątkowej konferencji prasowej trener Hansi Flick.
FC Barcelona. Fatalna wiadomość ws. Szczęsnego, Flick ogłasza
Jeden z dziennikarzy - Xavier Lemus zapytał niemieckiego szkoleniowca wprost o to, czy Joan Garcia, który zakończył już proces rehabilitacji, wróci w sobotnim meczu z ekipą z Kraju Basków do wyjściowego składu
- A co pan myśli? - zapytał go niespodziewanie Flick.
- Myślę że tak - odpadł przedstawiciel hiszpańskiej stacji TV3.
- Tak, oczywiście. Ma pan rację - ogłosił wówczas z uśmiechem były szkoleniowiec Bayernu Monachium.
Tym samym końca dobiegnie passa Wojciecha Szczęsnego, który pod nieobecność Joana Garcii wystąpił w dziewięciu ostatnich spotkaniach Barcelony. I nie był to dla niego udany okres.
"Duma Katalonii" była bowiem raz za razem ostro krytykowana za postawę w defensywie. Dość powiedzieć, że Polak we wspomnianym okresie skapitulował aż 17-krotnie.
Kibice Barcelony mogą więc mieć nadzieję, że Joan Garcia pomoże ekipie Flicka znów walczyć o jak największą liczbę czystych kont. Choć ci z Polski mogą być po części niepocieszeni faktem, że nasz rodak wróci najprawdopodobniej na dobre na ławkę rezerwowych. W akcji będą mogli jednak zobaczyć za to Roberta Lewandowskiego.













