El Clasico warte złota. Dwa ciosy w szlagierze weekendu. Znamy mistrza Hiszpanii
Barcelona pokonała 2:0 Real Madryt w 35. kolejce La Liga. Wynik spotkania ustalony został już po 18 minutach. Na listę strzelców wpisali się Marcus Rashford i Ferran Torres. Dzięki wygranej "Duma Katalonii" zapewniła sobie mistrzowski tytuł trzy serie gier przed końcem sezonu. W blasku złota ponownie Polacy. Wojciech Szczęsny obserwował El Clasico z ławki. Na ostatni kwadrans do boju posłany został Robert Lewandowski.

Oba zespoły przystąpiły do szlagieru kolejki bez największych gwiazd. Lamine Yamal i Kylian Mbappe przegrali z kontuzjami. Ten drugi jeszcze dzień przed meczem trenował z kolegami. Z różnych względów wygodniej było mu jednak nie meldować się na Camp Nou. Szerzej o tym TUTAJ.
Przed pierwszym gwizdkiem arbiter zarządził minutę ciszy. W ten sposób uczczono pamięć - zmarłego tego samego dnia nad ranem - ojca Hansiego Flicka. Niemiecki szkoleniowiec postanowił zostać z drużyną, która wyszła na El Clasico, by przypieczętować obronę mistrzowskiego tytułu.
Barcelona - Real. El Clasico kończy walkę o tytuł. Lewandowski i Szczęsny po raz kolejny mistrzami Hiszpanii
W pierwszych fragmentach odważniej do ataku ruszyli "Królewscy". Szybko jednak zostali skarceni. Nie minęło 10 minut, a musieli wyciągać piłkę z siatki.
Na listę strzelców wpisał się Marcus Rashford. Podszedł do rzutu wolnego podyktowanego za faul na Ferranie Torresie. Przymierzył sprzed pola karnego idealne i było 1:0!
Katalończycy na tym jednak nie poprzestali. Uskrzydleni prowadzeniem ruszyli do kolejnych natarć z podwójnym impetem. Efektu doczekali się w 18 minucie - Dani Olmo zagrał piętą do Torresa, ten huknął pod poprzeczkę i mieliśmy 2:0!
To był futbol godny mistrzów Hiszpanii. Tyle tylko, że po dwóch ciosach gospodarze rozluźnili szyki w defensywie. Gonzalo Garcia trafił tylko w boczną siatkę, a Vinicius Junior w ostatniej chwili został zablokowany przez Erica Garcię.
Po zmianie stron piłkarze Realu nie potrafili ukryć frustracji. W rezultacie mieliśmy sporo walki wręcz, przepychanek i pyskówek. "Los Blancos" mieli jednak świadomość, że w żaden nie popsują tego wieczoru publice zgromadzonej na Camp Nou.
W 63. minucie do siatki Barcelony trafił wprawdzie Jude Bellingham, ale momentalnie został sprowadzony na ziemię. Arbiter gola nie uznał. Analiza VAR wykazała, że Anglik znajdował się na pozycji spalonej.
Więcej bramek w tym spotkaniu nie padło. Sytuacje sam na sam zmarnowali Torres i Vinicius Junior. Druga połowa nie miała jednak nic wspólnego z futbolowy spektaklem.
Wojciech Szczęsny oglądał spotkanie z ławki. W 77. minucie na murawie pojawił się Robert Lewandowski. Zdołał oddać strzał w światło bramki. Na wysokości zadania stanął jednak Thibaut Courtois.
Tym sposobem "Duma Katalonii" broni mistrzowski tytuł sprzed roku. Real, rozbity mentalnie i targany skandalami natury pozasportowej, pozostaje w tym sezonie bez trofeum.













