Demolka na oczach Pajor, 4:0 już w pierwszej połowie. Nie było co zbierać
Po nieoczekiwanym remisie z Badaloną, kobieca FC Barcelona powróciła na prawidłowe tory. Wpierw podopieczne Pere Romeu pokonały piłkarki Deportivo Abanca, aby chwilę później zrewanżować się wspomnianej Badalonie. 21 marca "Duma Katalonii" rozegrała natomiast ligowe spotkanie z Athletikiem Bilbao. Ewa Pajor rozpoczęła ten mecz na ławce rezerwowych, a ostatecznie nie zameldowała się ona na boisku. Na oczach Polki rozegrał się jednak prawdziwy spektakl, zakończony wygraną Barcelony 7:1.

Nie tak dawno temu mogliśmy obserwować dość nietypową sytuację w meczu Barcelony. Kobieca "Duma Katalonii" zremisowała bowiem w pierwszym półfinałowym starciu z Badaloną. Chwilę później Ewa Pajor i spółka rozegrały natomiast ligowy mecz z drużyną Deportivo Abanca. To spotkanie również sprawiło drużynie nieco problemów, jednak po pojawieniu się na murawie Polki oraz kilku innych gwiazd Barcelona ostatecznie zwyciężyła mecz.
21 marca podopieczne Pere Romeu rozegrał kolejne ligowe spotkanie. Tym razem stanęły one naprzeciw zawodniczek Athletiku Bilbao, które przed tym meczem zajmowały 8. miejsce w tabeli kobiecej La Ligi.
Cztery ciosy w pierwszej połowie. Rywalki odpowiedziały honorowym trafieniem
Ten mecz Ewa Pajor również rozpoczęła na ławce rezerwowych. Pere Romeu po raz kolejny szukał bowiem okazji, aby dać swoim największym gwiazdom moment oddechu przed kluczową częścią sezonu 2025/2026.
Rezerwowe "Dumy Katalonii" starały się od samego początku zdominować rywalki. Nie chciały one powtarzać bowiem męczarni, jakich doświadczyły nie tak dawno temu w meczu z Deportivo. Zawodniczki Athletiku chciały jednak za wszelką cenę wykorzystać brak podstawowych piłkarek "Blaugrany".
Przepychanki z pierwszego etapu spotkania zakończyły się otwierającym wynik trafieniem Salmy Paralluelo. 22-letnia napastniczka zapewniła Barcelonie prowadzenie w 11. minucie meczu. Raptem 4 minuty później piłka znów zatrzepotała w siatce zawodniczek z Bilbao. Tym razem strzelczynią gola była Claudia Pina.
W pierwszej części spotkania piłkarki Barcelony domagały się przyznania rzutu karnego za faul jednej z defensorek Athletiku. Po obejrzeniu powtórki arbiter tego meczu nie zdecydowała się jednak wskazać na "jedenasty" metr. Nie sprawiło to jednak, że gospodynie zaprzestały strzelania. Wręcz przeciwnie.
Kilka minut przed przerwą niespodziewanym trafieniem z bardzo ostrego kąta popisała się bowiem Carla Julia Martinez. Wynik pierwszej połowy tego meczu zamknęła natomiast Sydney Schertenleib.
W drugiej odsłonie spotkania piłkarki Barcelony chciały jeszcze bardziej uwydatnić swoje i tak już wysokie prowadzenie. W 58. minucie swój dublet skompletowała Claudia Pina. Wydawało się, że rywalki nie będą w stanie przebić szczelnej defensywy gospodyń. Ta sztuka udała im się jednak w 69. minucie, kiedy bardzo ładnym uderzeniem popisała się Daniela Agote.
Gol ten rozsierdził jednak piłkarki Barcelony. Szczególnie zdenerwowana musiała być wpuszczona z ławki rezerwowych Kika Nazareth, która ugodziła rywalki w 80. oraz 82. minucie. Było już 7:1. Do ostatniego gwizdka nie padła żadna bramka.













