Cud w Vigo. Real już żegnał się z punktami. Gol w 94. minucie ratuje giganta
W ostatnim czasie kibice Realu Madryt zdecydowanie nie mieli łatwego życia. Ich ulubieńcy, nękani plagą kontuzji oraz problemów w szatni, przegrali bardzo ważne spotkanie La Ligi. Na tak zaawansowanym etapie sezonu nie mogli sobie pozwolić na kolejne potknięcie. Cel był więc jasny - przywiezienie kompletu punktów z wyjazdowego starcia z Celtą Vigo. Po pierwszej połowie sytuacja wciąż otwarta, gdyż na tablicy widniał wyniki 1:1. W drugiej odsłonie "Królewscy" byli niemal pewni otrzymania rzutu karnego, lecz po interwencji VAR-u arbiter zdecydował się nie wskazywać na jedenasty metr. Cud nadszedł jednak w 94. minucie, kiedy to Federico Valverde rzutem na taśmę dał swojej drużynie zwycięstwo.

W ostatnim czasie Real Madryt zdaje się przechodzić przez kolejny kryzys. Zespół Alvaro Arbeloi jest mocno pokiereszowany licznymi kontuzjami, które wykluczyły z gry wielu podstawowych gwiazdorów ekipy. Dodatkowo, w ostatnim casie pojawiły się doniesienia o nawarstwiających się problemach w szatni madryckiej ekipy.
Do czego doprowadziła kumulacja powyższych czynników? Nie tak dawno temu "Królewscy" zaliczyli bardzo bolesną porażkę w starciu z dużo niżej notowanym Getafe. To sprawiło, że po rozegraniu spotkań 26. kolejki La Ligi strata Realu do Barcelony zwiększyła się z 1 do 4 "oczek".
Na tak zaawansowanym etapie rozgrywek Real Madryt nie może sobie pozwolić na utratę większej ilości punktów. W tym celu "Królewscy" musieli zapewnić sobie komplet "oczek" w wyjazdowym starciu 27. kolejki, w ramach której zmierzyli się oni z Celtą Vigo.
Wymiana ciosów w pierwszej połowie. Nie na to liczyli "Królewscy"
Już w pierwszych minutach meczu byliśmy świadkami dobrego uderzenia autorstwa Borja Iglesiasa. Thibaut Courtois popisał się jednak świetną paradę, neutralizując zagrożenie. W późniejszych minutach mieliśmy natomiast fragment świetnej gry ofensywnej Realu.
Wpierw strzał na bramkę oddał Vinicus Junior. Futbolówka odbiła się jednak od słupka, powracając na plac gry. Chwilę później "Królewscy" otrzymali rzut rożny, po którym świetnym uderzeniem popisał się Aurelien Tchouameni. Strzał Francuza całkowicie zaskoczył golkipera, który liczył na skuteczną interwencję defensorów. Ci nie dali rady zablokować piłki, skutkiem czego już w 11. minucie Real Madryt wyszedł na upragnione prowadzenie.
"Królewscy" nie zamierzali osiadać na laurach. Niemniej gospodarze również mieli swoje plany na to spotkanie. Wspomniany wcześniej Iglesias ewidentnie miał ciąg na bramkę, jednak brakowało mu nieco celności w wykończeniu akcji. W okolicy 25. minuty sytuacja uległa zmianie. Hiszpan otrzymał świetne podanie od Williota Swedberga. Piłka minęła wszystkich defensorów "Królewskich" trafiając wprost pod nogi Iglesiasa. Tym razem Courtois nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Borja Iglesias doprowadził tym samym do wyrównania stanu rywalizacji.
W dalszych minutach pierwszej połowy obydwa zespoły poszukiwały drogi go kolejnego trafienie. W obydwu przypadkach ataki kończyły się jednak niepowodzeniem. Do przerwy na tablicy utrzymał się więc wynik 1:1.
Real Madryt liczył na cud. Ten nadszedł w 94. minucie meczu
Druga połowa meczu rozpoczęła się od kilku błędów w wykonaniu defensorów Realu. Wpierw piłkę stracił Raul Asencio, a chwilę później pod własnym polem karnym kłopoty miał Ferland Mendy. Ostatecznie obaj defensorzy zdołali się wyratować. To był jednak bardzo wyraźny sygnał dla zawodników Celty, którzy coraz częściej łapali wiatr w żagle.
Bardzo długo piłkarze Realu próbowali znaleźć sposób na przełamanie swoich rywali, jednak defensorzy oraz golkiper z Vigo byli naprawdę świetnie dysponowani. Przyjezdni zdawali sobie sprawę z upływających minut, które zdecydowanie zaczynały działać na ich niekorzyść.
Sytuacja mogła zmienić się w 70. minucie, kiedy to arbiter dość niespodziewanie zatrzymał grę. Został on bowiem poinformowany przez VAR o możliwym zagraniu ręką w polu karnym Celty Vigo. Po odtworzeniu powtórki arbiter zdecydował się jednak nie przyznawać rzutu karnego "Królewskim". Dopatrzył się on bowiem wcześniejszego przewinienia na jednym z defensorów gospodarzy. Piłkarze z Madrytu byli bardzo mocno rozczarowani takim werdyktem. Ewentualna jedenastka mogła całkowicie odmienić losy tego meczu.
Tuż przed zakończeniem regulaminowego czasu gry szansę na zapewnienie Celcie prowadzenia miał wprowadzony z ławki rezerwowych Iago Aspas. Doświadczony Hiszpan trafił jednak w słupek. Sytuacja ta dość niespodziewanie zemściła się na gospodarzach w 94. minucie. Wówczas Federico Valverde znalazł się z piłką przed polem karnym. Jego potężny strzał odbił się od Marcusa Alonso, trafiając wprost do siatki golkipera Celty Vigo, który był przygotowany na interwencję w zupełnie inną stronę. Tym sposobem, Urugwajczyk uratował giganta w absolutnie ostatnich minutach spotkania. Real spełnił swoje zadanie, wywożąc z Vigo komplet punktów.












