Coraz gorzej wygląda sprawa z transferem Messiego do Barcelony. Atmosfera napięta, są komplikacje
Przyszłość Leo Messiego spędza sen z powiek zagranicznym ekspertom. Wiadomo już jednak, że legendarny piłkarz za niespełna miesiąc opuści szeregi Paris Saint-Germain. Pojawiły się spekulacje, że mistrz świata z 2022 roku wróci do FC Barcelona, z którą przez lata święcił tryumfy. Na przeszkodzie mogą jednak stanąć problemy finansowe "Dumy Katalonii". Sam prezes Joan Laporta uważa, że sytuacja nie napawa optymizmem. "To trudne, zobaczymy" - powiedział działacz.

30 czerwca kończy się kontrakt Leo Messiego z Paris Saint-Germain. Umowa nie zostanie przedłużona. W czwartek trener paryżan Christophe Galtier poinformował o odejściu gracza, który spędził w klubie dwa sezony, wystąpił w 56 meczach i zdobył łącznie 22 bramki.
Dla Hiszpanów były to świetne wiadomości. W kuluarach mówiło się, że gwiazdor futbolu znów będzie reprezentował barwy "Dumy Katalonii". O ewentualny powrót gracza zapytano nawet Roberta Lewandowskiego. Mówiło się, że kapitan reprezentacji Polski w niedalekiej przyszłości będzie mógł dzielić wspólną szatnię z Argentyńczykiem. Sam liczył, że władzom "Blaugrany" uda się sprowadzić 35-latka.
"Dla mnie Messi zawsze będzie częścią Barcelony. Jeśli wróci, to będzie to coś niesamowitego, nie tylko dla kibiców, ale również pozostałych zawodników. Wszyscy wiedzą, że miejsce Messiego jest tutaj, w Barcelonie. Nie wiem, co się stanie, ale mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będziemy mogli razem grać" - zaznaczył "Lewy".
Pojawiające się spekulacje w mediach podsycił również trener Blaugrany, Xavi. "Nie mogę się tego doczekać i byłbym szczęśliwy, gdyby do nas wrócił. Mógłby nam pomóc na wiele sposobów" - powiedział szkoleniowiec.
Nastroje postanowił nieco ostudzić prezydent klubu, Joan Laporta, sugerując, że sytuacja związana z gwiazdorem piłki nożnej jest na razie dość delikatna. Jego słowa dają do myślenia kibicom "Dumy Katalonii".
Leo Messi nie wróci do Barcelony? Wymowne słowa prezesa klubu. "To trudne, zobaczymy"
Kluczowe w kwestii przyszłości piłkarza są pieniądze. A z tym władze "Blaugrany" mają problem. Jak poinformował "Mundo Deportivo", klub otrzymał polecenie zmniejszenia kosztów wynagrodzeń aż o 200 milionów euro. Hiszpańscy włodarze muszą latem sprzedać jednego ze swoich kluczowych graczy, zmniejszyć płace zawodników i znaleźć kolejnych sponsorów. Na pensję Argentyńczyka potrzeba ok. 10 mln euro.
Takie rozwiązanie odpowiada z kolei Saudyjczykom, którzy ściągnęli już do siebie Cristiano Ronaldo. Messim zainteresowany jest Al-Hilal, który zaoferował mu kosmiczny kontrakt w wysokości 1.2 miliarda euro.
Barcelona powoli traci nadzieje, że zawodnik zdecyduje się zarabiać mniej w Hiszpanii.
Czekamy na wyjaśnienia od LaLiga… i wiele innych rzeczy w kwestii ewentualnego powrotu Messiego
O gwiazdę futbolu zapytano również Laportę, który nie ukrywa już, że sytuacja nie napawa optymizmem. "Trudno mówić, zobaczymy" - rzucił krótko prezydent "Blaugrany". Dodał również, że klub starał się wszelkimi sposobami, aby móc liczyć na gracza w następnym sezonie.











