Burza po batalii Barcelony. Miał zastąpić Lewandowskiego, teraz takie oskarżenia. Jasny sygnał dla Polaka
Po pierwszym starciu w ramach tegorocznego półfinału Pucharu Króla FC Barcelona była niemalże pewna pożegnania się z dalszymi występami w tych rozgrywkach. Przebieg rewanżu dawał jednak ogrom nadziei na dokonanie historycznej remontady. Ostatecznie "Dumie Katalonii" zabrakło jednak jednego gola do odwrócenia losów rywalizacji z Atletico Madryt. Były zawodnik Barcelony - Lluis Carreras - dopatruje się winy w piłkarzu, który miał stać się naturalnym następcą Roberta Lewandowskiego.

W poprzednim sezonie FC Barcelona wzniosła triumfalnie ku niebu Puchar Króla. Z pewnością "Duma Katalonii" miała w swoich tegorocznych założeniach obronienie tego prestiżowego trofeum. Sytuacja skomplikowała się jednak na etapie półfinału rozgrywek.
W nim to Hansi Flick i spółka trafili na Atletico Madryt. Pierwszy mecz między tymi ekipami rozegrany został na Estadio Metropolitano. Przed własną publicznością madrycka drużyna rozbiła swoich rywali z Katalonii druzgocącym wynikiem 4:0.
Po tak bolesnej porażce wielu kibiców Barcelony zapewne straciło wiarę w możliwość wywalczenia awansu do finału pucharowych rozgrywek. Wszystko zmieniło się jednak podczas rewanżowego starcia na Camp Nou. Gracze Barcelony zdecydowanie dominowali w tym meczu nad zawodnikami Diego Simeone. Już w pierwszej połowie udało im się strzelić dwa gole, natomiast w drugiej odsłonie dorzucili jeszcze jedno trafienie. Wynik 3:0 wciąż premiował jednak drużynę ze stolicy Hiszpanii. Barcelona mogła pocieszyć się jedynie "honorową porażką" w dwumeczu.
To on mógł doprowadzić do cudu. "Lewandowski nawet w słabej dyspozycji by to trafił"
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Barcelona miała w tym meczu niemal stuprocentową okazję do zdobycia jeszcze jednej bramki. Mowa o pierwszej sytuacji strzeleckiej Ferrana Torresa, który absolutnie nie wywiązał się z powierzonego mu zadania. Po zakończeniu meczu jeden z hiszpańskich ekspertów Lluis Carreras wypowiedział bardzo mocne zdanie na temat Ferrana, zestawiając go z kontuzjowanym tego dnia Robertem Lewandowskim.
"Lewandowski, nawet w słabszej formie, wie gdzie ma stać, czuje jak może rozwinąć się akcja i strzela. Pierwsza sytuacja, jaką miał Ferran... Lewandowski nawet w słabej dyspozycji by to trafił" - mówił były zawodnik kilku hiszpańskich zespołów, w tym między innymi Barcelony.
To nie pierwszy raz, kiedy eksperci zwracają uwagę na brak klasowej "9" w szeregach "Dumy Katalonii". Oczywiście rolę tę pełni zazwyczaj Lewandowski, jednak coraz częściej spotykają go pomniejsze urazy, wymuszające konieczność stawiania na innych zawodników. Do pewnego momentu świetną alternatywę dla Polaka stanowił właśnie Ferran Torres. Hiszpan ma jednak dość poważne wahania formy, co skutkuje przeplataniem rewelacyjnych występów z bardzo słabymi, nieakceptowalnymi na tym poziomie meczami.
FC Barcelona ma obecnie kilka kłopotliwych pozycji, a środkowy napastnik zdecydowanie jest jedną z nich. Lewandowski ma bowiem 37 lat, natomiast Ferran Torres póki co dużo lepiej radzi sobie jako "joker" wchodzący z ławki, niż podstawowy napastnik.












