Blamaż Realu faktem. "Bomba" w pierwszej połowie uciszyła Bernabeu. Sensacja w hicie La Ligi
W ostatnim czasie FC Barcelona zwyciężyła swoje ligowe spotkanie. To dało "Dumie Katalonii" kolejny komplet punktów i pozwoliło na tymczasowe powiększenie przewagi nad Realem Madryt do 4 "oczek". Aby wciąż widnieć tuż za plecami odwiecznych rywali "Królewscy" musieli zwyciężyć swoje starcie z 2 marca, w którym mierzyli się z Getafe. Do przerwy to goście mogli jednak cieszyć się jednobramkowym prowadzeniem. Druga połowa przypominała natomiast prawdziwe "bicie głową w mur". To zakończyło się bolesną porażką przed własną publicznością. Real przegrał z Getafe wynikiem 0:1.

W ostatnim czasie przewaga Barcelony nad Realem Madryt wynosiła raptem 1 punkt. "Duma Katalonii" zwyciężyła jednak swoje spotkanie 26 kolejki La Ligi, co dało jej kolejny cenny komplet punktów. Aby wciąż utrzymać bezpieczną, jednopunktową stratę "Królewscy" również musieli zwyciężyć swoje nadchodzące starcie.
To odbyło się 2 marca. To właśnie tego dnia podopieczni Alvaro Arbeloi zmierzyli się z Getafe. Na papierze, "Los Blancos" byli niekwestionowanymi faworytami starcia z 14. ekipą La Ligi. W drużynie ze stolicy kraju brakowało jednak tego dnia kilku ważnych piłkarzy, w tym między innymi niekwestionowanego lidera formacji ofensywnej - Kyliana Mbappe. To dawało rywalom pewien potencjał do sprawienia niespodzianki.
"Bomba" zaskoczyła bramkarza Realu. Nie miał najmniejszych szans
Już w początkowych minutach meczu zawodnicy Getafe postawili swoim madryckim rywalom twarde warunki gry. To spowodowało, że arbiter musiał bardzo szybko sięgać po żółty kartonik. Już w 8. minucie meczy ukarany w ten sposób został Kiko Femenia.
Pierwszą groźną okazją w wykonaniu Realu był natomiast rajd Viniciusa, który po fatalnym błędzie rywala znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Golkiper gości zdołał jednak obronić strzał gwiazdora, a późniejszy rzut rożny zakończył się dla "Królewskich" stratą futbolówki. W dalszej fazie pierwszej połowy budowanie ataków było dla gospodarzy dużo trudniejszym zadaniem.
W okolicy 23. minuty naciskany przez obrońców Arda Guler oddał bardzo dobry strzał ze środka pola karnego. David Soria znów popisał się jednak świetną interwencją parując uderzenie pomocnika.
Między zawodnikami obu zespołów iskrzyło niemalże od samego początku starcia. Poskutkowało to kolejną groźną sytuacją, w której upadający Diego Rico został trafiony kolanem przez próbującego interweniować Antonio Rudigera. Niemiec uderzył swojego rywala w okolice szczęki, co poskutkowało przerwą w grze. Na szczęście Rico mógł kontynuować swój udział w meczu. Nie powstrzymało to zapędów rywali. Dosłownie kilka chwil później arbiter po raz kolejny musiał sięgać po żółty kartonik. Tym razem ukarany został Mauro Arambarri.
Wielu kibiców zapewne myślało, że pierwsza połowa starcia zakończy się bezbramkowym remisem. Na 7 minut przed końcem regulaminowego czasu gry sytuacja zmieniła się jednak diametralnie. Po nieudanym wybiciu defensorów futbolówka trafiła bowiem pod nogi Martina Satriano. Napastnik nie zastanawiał się ani chwili, oddając strzał bez wcześniejszego przygotowania. "Bomba" posłana przez zawodnika Getafe nie dała żadnych szans Thibaut Courtoisowi. Tym sposobem goście wyszli na jednobramkowe prowadzenie.
Real "bił głową w mur". Sensacyjna porażka stała się faktem
Aby uniknąć blamażu, piłkarze Realu Madryt musieli ruszyć do odrabiania strat już w pierwszych minutach drugiej połowy. Przez długi czas budowanie sprawnych ataków szło im jednak dość opornie. Piłkarze Getafe byli bowiem nieustępliwi w obronie wypracowanej przewagi.
Uciekający czas powodował kolejną dawkę nerwów, co naturalnie skutkowało utarczkami między zawodnikami obydwu drużyn. Wynikiem jednego z takich starć była żółta kartka dla Deana Huijsena. Chwilę później los kolegi z drużyny podzielił Aurelien Tchouameni. Waleczność graczy Realu nie przekładała się jednak na wynik spotkania, który wciąż premiował gości.
W końcu Real Madryt stworzył sobie dwie naprawdę groźne sytuacje, które powinny zakończyć się golami. Obydwie polegały na "wstrzeleniu" piłki wzdłuż linii bramkowej. W obydwu zabrakło jednak nieco szybszej reakcji zawodnika, zamykającego akcję. Tym sposobem na tablicy wyników wciąż widniał rezultat 1:0 dla graczy Getafe. Arbiter doliczył 5 minut do regulaminowego czasu gry. To również nie przyniosło gospodarzom wyrównania. Tuż przed zakończeniem meczu arbiter pokazał jeszcze czerwoną kartkę Franco Mastantuono. Zawodnik ten prawdopodobnie wykrzyczał w kierunku sędziego kilka naprawdę nieprzyjemnych słów. Chwilę później taki sam los podzielił Adrian Liso.
Tym sposobem Real Madryt poniósł upokarzającą porażkę przed własną publicznością. Przegrana ta jest podwójnie bolesna, ponieważ zdystansowała "Królewskich" od pozycji lidera tabeli na dość zaawansowanym etapie sezonu.












