Bezpardonowy atak na Flicka, hamulce puściły. Tylko jeden winowajca
Nie są to łatwe dni dla Hansiego Flicka. FC Barcelona w przeciągu zaledwie czterech dni została rozgromiona w półfinale Pucharu Króla przez Atletico Madryt oraz straciła pozycję lidera LaLiga. Bezwzględny w ocenie niemieckiego szkoleniowca po raz kolejny był Jan Tomaszewski. Były reprezentant Polski na łamach "Super Expressu" wprost wskazał winnego obecnych problemów mistrza Hiszpanii.

Początek roku był dla zawodników FC Barcelona bardzo udany. Z Arabii Saudyjskiej mistrz Hiszpani wrócił z Superpucharem wywalczonym po zwycięstwie w finale nad Realem Madryt. "Dumie Katalonii" dodatkowo udało się awansować do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a w ligowej tabeli drużyna Hansiego Flicka utrzymywała się na czele.
Wystarczyły jednak zaledwie cztery dni, by sytuacja uległa diametralnej zmianie. Po szokującej wpadce Realu w Pucharze Króla to właśnie Barcelona była głównym faworytem do tytułu. Te predykcje w brutalny sposób zmieniło Atletico Madryt. Podopieczni Diego Simeone w pierwszym półfinale rozbili mistrza kraju 4:0 i są o krok od awansu do finału. Wiele wskazuje więc na to, że Barcelona nie obroni tytułu wywalczonego przed rokiem.
Na domiar złego w ostatni poniedziałek przydarzyła im się kolejna wpadka. Girona nie poddała się, gdy gola strzelił im Pau Cubarsi. Wyrównanie przyszła zaledwie dwie minuty później, a trafienie Frana Beltrana z 86. minuty przesądziło o sensacyjnej wygranej 2:1. Barcelona tym samym straciła fotel lidera na rzecz Realu Madryt, do którego traci obecnie dwa "oczka".
Problemy Hansiego Flicka. Jan Tomaszewski bez litości dla niemieckiego szkoleniowca
Wspomniane wyżej dwie porażki odniesione w przeciągu zaledwie czterech dni mogą znacząco zmienić perspektywę Barcelony na ten sezon. Hansi Flick stoi przed niełatwym zadaniem, by nie pozwolić swojej drużynie wpaść w dłuższy kryzys. Na niekorzyść Niemca wpływają m.in. problemy zdrowotne kilku czołowych zawodników.
Ostro pracę trenera "Dumy Katalonii" ocenia Jan Tomaszewski. Były reprezentant Polski na łamach "Super Expressu" jednoznacznie obwinił Flicka za aktualną sytuację Barcelony. Medalista olimpijski uważa, że to niemiecki szkoleniowiec odpowiada za główny problem swojego zespołu, czyli złe przygotowania fizyczne zawodników.
- Co myśmy pół roku temu mówili? Pan Niemiec, wybitny specjalista, któremu ja bym podziękował za pracę pół roku temu, teraz powiedział: oni są cholera chyba zmęczeni. To jemu pół roku potrzebne było na to, co myśmy widzieli pół roku temu - stwierdził Tomaszewski.
Legenda polskiej kadry nie pominęła również słów Flicka, który sam przyznał, że jego drużyna zmaga się ze zmęczeniem. - Ośmieszył się w tym momencie Flick, mówiąc sam to, że widać, że oni są zmęczeni. Czy on naprawdę, nie wiem, z księżyca spadł? On ma 30 zawodników, w tym 25 reprezentantów różnych krajów i trzeba dawkować, trzeba po prostu zmieniać tę drużynę. A on jedzie, dopóki ich nie zajedzie. Pedriego zajechał, Gaviego zajechał, Raphinhę zajechał - dodał po chwili były bramkarz.
Jan Tomaszewski po raz kolejny wskazuje, że "niemiecki kierat" stosowany przez Flicka nie jest odpowiedni w przypadku zawodników z lepszym wyszkoleniem technicznym. Polak pokusił się przy okazji o zaproponowanie planu naprawczego. W pewnym momencie zaczął mówić o swoistym "resecie".
- Ten reset polega właśnie na tym, co myśmy mówili. Oczywiście te wolne dwa dni bardzo dobrze ze wskazaniem na góry, a w tej chwili on powinien trenować tenis nożny, w lesie robić przebieżki takie żartobliwe, żeby atmosferę stworzyć w zespole, i bardzo dynamiczny, ale krótki trening na siłowni - zaproponował Tomaszewski.
Na sam koniec Tomaszewski odniósł się również do Roberta Lewandowskiego. Co ciekawe, jego zdaniem kapitan reprezentacji Polski nie znajduje się w gronie zawodników "zajechanych" przez Flicka. Taki stan rzeczy Lewandowski ma zawdzięczać wieloletniej pracy w niemieckich klubach, gdzie trenowanie na tak wysokich obciążeniach jest normą.
- Robert nie jest zajechany. Dlaczego? Dlatego, że Robert przez 8 czy 9 lat trenował w kieracie niemieckim. On w tej chwili jest naprawdę jedynym zawodnikiem nieprzemęczonym i to widać po jego grze, że wchodzi na podmęczonego przeciwnika - skitował były medalista olimpijski.
FC Barcelona w najbliższy weekend rozegra kolejne spotkanie ligowe. 22 lutego o godzinie 16:15 mistrz Hiszpanii zmierzy się na swoim stadionie z Levante. Mecz będzie można śledzić w serwisie Interia Sport.
Zobacz również:














