W połowie maja Robert Lewandowski podjął decyzję, która zapoczątkowała prawdziwą burzę w Katalonii - polski napastnik postanowił opuścić szeregi Barcelony, której barwy reprezentował przez ostatnie cztery lata.
Ruch ten postawił włodarzy ekipy w bardzo ciężkiej sytuacji. 37-latek był bowiem jednym z niewielu nominalnych napastników w drużynie prowadzonej przez Hansiego Flicka. To sprawiło, że działacze Barcelony rozpoczęli gorączkowe poszukiwania następcy Lewandowskiego.
Od czasu rozstania katalońska ekipa poczyniła kilka interesujących ruchów transferowych. Wśród ściągniętych graczy brakuje jednak zawodnika, który może pełnić rolę nowej "9". Wciąż nie udało się bowiem sprowadzić na Camp Nou wymarzonego napastnika Barcelony - Juliana Alvareza.
W składzie znajduje się natomiast zawodnik, w którym wielu upatrywało szans na "zalepienie" pustki, powstałej po Lewandowskim. Mowa o Ferranie Torresie, który jeszcze w poprzednim sezonie konkurował z Polakiem o miejsce w składzie.
Zwrot akcji ws. ostatniego napastnika Barcelony. Klub pogodzony z rozstaniem
Sytuacja wokół Ferrana Torresa zaczęła się jednak komplikować wraz z zakończeniem tegorocznego mundialu. Pojawiły się bowiem doniesienia, jakoby 26-latek nie był zadowolony ze swojego pobytu w Barcelonie.
Głównymi powodami miały być kwestie finansowe oraz "zbyt mały szacunek" w stosunku do zawodnika. Ferran Torres czuł się niedoceniany przez włodarzy swojej obecnej ekipy. Sytuację postanowili wykorzystać działacze PSG, którzy chętnie widzieliby gracza "Dumy Katalonii" w swoich szeregach.
Kilkanaście godzin temu pojawiły się doniesienia, jakoby Barcelona odrzuciła ofertę opiewającą na kwotę około 50 milionów euro (w tym bonusy). Mimo to rozmowy najprawdopodobniej zmierzają ku porozumieniu, o czym informują dziennikarze portalu "MARCA".
W zeszłym tygodniu Ferran Torres poinformował Barcelonę o przyjęciu oferty PSG; klub zaakceptował ten wybór, ale jasno określił cenę: 50 milionów euro kwoty podstawowej plus dodatkowe zmienne [...]. Ostatecznie wszystkie strony są bliskie realizacji swoich celów
Pierwotnie oferowana kwota nie odbiegała więc w znacznym stopniu od finansowych żądań Barcelony. Pożegnanie Ferrana z pewnością podreperuje transferowy budżet, jednak przysporzy drużynie kolejnego problemu - w składzie nie pozostanie już bowiem żaden nominalny napastnik.














