W trakcie mistrzostw świata Real Madryt zyskał przekonanie do sprowadzenia do siebie Rodriego. Hiszpan od dłuższego czasu wysyłał "Królewskim" sygnały, a Ci w końcu je odebrali. Po mundialu działacze ekipy z Madrytu uzgodnili warunki kontraktu z hiszpańskim pomocnikiem, pozostały negocjacje z Manchesterem City.
Odpowiedź na list FIFA. Fatalna wiadomość dla Infantino. "Nie ma odwrotu"
Właściwie wszyscy zgodnie twierdzili, że transfer 30-latka do ekipy ze stolicy jest kwestią czasu. Real zajął się jednak innymi sprawami. "Królewscy" skupili swoją uwagę na sprowadzeniu Yana Diomande oraz przedłużeniu umowy z Viniciusem Juniorem. W tym czasie swoją szansę wyczuła FC Barcelona.
Pierwsza oferta Barcelony za Rodriego. Stanowcza reakcja z Anglii
Hansi Flick zadzwonił do Rodriego, aby przekonać go do przenosin na Camp Nou. Ten cel szybko osiągnął. Rodri zgodził się na przenosiny do Katalonii, a także uzgodnił warunki kontraktu. Oficjalnie odrzucił Real Madryt na rzecz "Blaugrany". Ta musiała więc rozpocząć negocjacje z Manchesterem City.
W Polsce żył za grosze, chciał rzucić futbol. Barcelona dała za niego 40 milionów
Pierwsza oferta została przez "Blaugranę" wysłana w piątek nad ranem. Jak się jednak okazuje, nie została ona dobrze przyjęta przez Manchester City. David Ornstein z "The Athletic" poinformował, że propozycja Barcelony opiewała na kwotę 45 milionów euro + bonusy. Działacze ekipy z Anglii mieli ją określić "niepoważną".
Jeden z najbardziej cenionych dziennikarzy transferowych twierdzi, że klub z Manchesteru oczekuje za swoją gwiazdę kwoty rzędu 80 milionów euro. Widać więc, że różnica między propozycją Barcelony, a tym czego oczekują "Obywatele" jest praktycznie dwukrotna. Mimo tego strony pozostają optymistycznie nastawione.










