Po długim czasie transferowych dyskusji oraz plotek w najlepszych ligach świata w końcu okienko zostało zamknięte. Szczególnie głośno było wokół FC Barcelona, która na rynku była niezwykle aktywna. Oczywiście ekipa sprowadziła w swoje szeregi klasowych graczy jak Rodri czy Anthony Gordon, lecz nie udało jej się sprowadzić Juliana Alvareza - głównego celu. Argentyński zawodnik pozostał w Atletico Madryt, gdzie będzie kontynuował swoją karierę.
I z tego względu pod znakiem zapytania dalej stała pozycja napastnika. Finalnie aktualni mistrzowie Hiszpanii zdecydowali się na pozyskanie Gabriela Jesusa - byłego gracza Arsenalu. Brazylijczyk zdaniem niektórych ekspertów ma być jedynie zmiennikiem m.in. Raphinhi czy wspomnianego Gordona, lecz mimo to jest jedyną "9" z prawdziwego zdarzenia w kadrze.
Z tego względu można śmiało o nim mówić jako następcy Roberta Lewandowskiego. Co ciekawe, niewiele brakowało, by ten jednak na boisku meldował się stosunkowo rzadko. Wszystko ze względu na konieczność rejestracji go w rozgrywkach LaLiga. A to wywoływało niemałe emocje.
Na 15 minut przed końcem przełom ws. Jesusa. Jest zielone światło
Według tego, co przekazało nam "Mundo Deportivo" Barcelona dopięła swego i zarejestrowała gracza na 15 minut przed końcem. To oznacza, że 29-latek będzie mógł grać na ligowych boiskach bez żadnych problemów. - Na zaledwie 15 minut przed końcem letniego okna transferowego, kataloński klub zarejestrował 29-letniego brazylijskiego napastnika - czytamy.
Cały transfer doczekał się również specjalnego komunikatu LaLiga, który przedstawia głównego zainteresowanego z koszulką swojego nowego pracodawcy.
Najbliższy mecz FC Barcelona rozegra w niedzielę 6 września. Będzie to spotkanie wyjazdowe z Valencią w ramach 4. kolejki LaLiga. Pierwszy gwizdek zaplanowany jest na godz. 16:15.













