Barcelona ucieka Realowi. Złoty cios na Camp Nou. Lewandowski gotowy na Albanię
Barcelona pokonała 1:0 Rayo Vallecano w 29. kolejce La Liga. Bramkę na wagę triumfu zdobył przed przerwą kapitan mistrzów Hiszpanii, Ronald Araujo. Dzięki wygranej "Duma Katalonii" umocniła się na pozycji lidera. Nad drugim w tabeli Realem Madryt ma już siedem punktów przewagi. Robert Lewandowski znalazł się w wyjściowej jedenastce, ale na drugą połowę nie wyszedł. Jest w pełni sił i czeka już na czwartkową batalię z Albanią.

Dla fanów Barcelony Idealny plan na niedzielne popołudnie rysował się klarownie: zwycięstwo nad Rayo Vallecano i wyczekiwanie na wieczorne derby Madrytu. Tam Real, jak wierzą "cules", stracić ma punkty w konfrontacji z Atletico. Łatwiejsza do realizacji wydawała się pierwsza część planu.
W wyjściowej jedenastce mistrzów Hiszpanii po raz kolejny pojawił się Robert Lewandowski. Hansi Flick liczył na to, że po dwóch golach strzelonych Newcastle w Lidze Mistrzów polski snajper pójdzie za ciosem. Jak się miało okazać, ta prognoza trafiła w próżnię.
Lewandowski zdjęty z murawy po 45 minutach. Barcelona z kompletem punktów na Camp Nou
Spotkanie mogło się rozpocząć dla obrońców tytułu katastrofalnie. Już w pierwszej minucie sam przed Joanem Garcią znalazł się Carlos Martin. Z kilku metrów uderzył jednak prosto w bramkarza i skończyło się niczym.
Golkiper Barcelony wrócił do gry, mimo że jeszcze kilkadziesiąt godzin temu okres jego rekonwalescencji szacowano na minimum dwa tygodnie. Miał to być efekt urazu, którego 24-latek nabawił się w starciu z Newcastle. W ostatnich minutach meczu na boisku zameldował się wówczas Wojciech Szczęsny.
Największą ochotę do gry przejawiał od pierwszego gwizdka Raphinha. Efekt? W 8. minucie zobaczył żółtą kartkę za faul w niegroźnej sytuacji.
Potem Brazylijczyk skupił się już tylko na piłce i przed przerwą zagroził bramce gości trzykrotnie. Najpierw oddał minimalnie niecelny strzał, gdy po błędzie defensorów stanął oko w oko z Augusto Batallą. Później golkiper gości z trudem przeniósł futbolówkę nad poprzeczką po nieczystym uderzeniu reprezentanta "Canarinhos". A na deser on sam trafił w poprzeczkę.
Ale wtedy ekipa Hansiego Flicka była już na prowadzeniu. Na listę strzelców wpisał się grający dzisiaj z kapitańską opaską Ronald Araujo. Przymierzył głową po centrze z kornera i było 1:0.
Lewandowski przez całe 45 minut pozostawał aktorem drugiego planu. Zaliczył zupełnie bezbarwny występ, myślami będąc już zapewne przy czwartkowym barażu z Albanią. Na drugą połowę nie wyszedł.
Po zmianie stron "Blaugrana" nie forsowała tempa. Zostawiała rywalom dużo miejsca do gry, czyhając na okazję do kontry. Nie zdobyła się jednak na zadanie drugiego ciosu.
Zachowawcza gra mogła się zemścić po godzinie konfrontacji. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego groźnie głową uderzał wówczas Unai Lopez. Garcia intuicyjnie odbił piłkę, ale miał w tej sytuacji mnóstwo szczęścia.
Kibice Barcelony moment grozy dwukrotnie przeżyli również w ostatnich minutach. W pewnym momencie piłkarze Rayo wychodzili trzech na jednego, mając przed sobą tylko bramkarza. W decydującym akcie przestrzelił jednak Alfonso Espino.
Kilka chwil potem Garcia z najwyższym trudem wybronił kąśliwą próbę w wykonaniu Jorge de Frutosa.
"Duma Katalonii" ostatecznie zgarnęła pełną pulę i umocniła się na pozycji lidera. Jej przewaga nad Realem wynosi obecnie już siedem punktów. I tak zostanie przynajmniej do późnego wieczora.














