Barcelona traci fotel lidera. Real powalił dwoma ciosami outsidera, ale... nie wraca na szczyt
Real Madryt liczył na odzyskanie fotela lidera. Miała to zapewnić wygrana z Las Palmas na własnym obiekcie. Mecz zakończył się zwycięstwem "Królewskich" 2-0 po bramkach Brahima Diaza i Joselu, ale - za sprawą świetnej postawy Girony - to nie wystarczyło, by zasiąść na szczycie tabeli. Trybuny aplauzem powitały wracającego po kontuzji Viniciusa Juniora. Humor fanom "Los Blancos" psuje jednak uraz Davida Alaby, który opuścił murawę jeszcze w pierwszej połowie spotkania.

Ekipa z Las Palmas była skazana na zagładę już przed pierwszym gwizdkiem starcia z Realem Madryt. Meldowała się w "jaskini lwa", w dodatku mocno rozdrażnionego derbową porażką z Atletico Madryt (1-3). Na gospodarzy stymulująco działała również świadomość, że wygrana może pozwolić im wrócić na fotel lidera okupowany krótko przez Barcelonę.
Pierwszy raz w tym sezonie "Los Blancos" rozpoczęli występ bez Jude'a Bellinghama w wyjściowej jedenastce. Trener Carlo Ancelotti dał tym razem odpocząć najlepszemu strzelcowi drużyny. Nie wiadomo, na ile jest to wynik ubiegłotygodniowych problemów żołądkowych zawodnika.
Mimo absencji Anglika madrytczycy nie mieli kłopotów z przełamaniem defensywnego rygla przeciwników. Już do przerwy w statystyce strzałów celnych prowadzili 8-0. Gdyby nie znakomicie dysponowany między słupkami Alvaro Valles, doszłoby do pogromu.
Brahim Diaz otwiera wynik, Joselu stawia kropkę nad "i". To za mało na pozycję lidera
Na otwarcie wyniku "Królewscy" musieli jednak czekać aż do doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Piłkę na 11. metrze otrzymał wówczas Brahim Diaz, przymierzył pod poprzeczkę i było 1-0. Premierowy mecz od pierwszej minuty w bieżących rozgrywkach i od razu gol.
Przy bramce asystował Lucas Vazquez, który na murawie pojawił się chwilę wcześniej. Zmienił kontuzjowanego Davida Alabę. Kolejny uraz w zespole to fatalna wiadomość dla Realu, który boryka się już z problemami zdrowotnymi kilku innych kluczowych graczy.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Gospodarze konsekwentnie szukali bramkowych okazji, goście ograniczali się głównie do destrukcji. I szybko zostali skarceni. W 54. minucie do dośrodkowania Rodrygo idealnie wyszedł w powietrze Joselu i uderzył głową nie do obrony.
Zaraz potem przy linii bocznej pojawił się Vinicius Junior. Wszedł na plac gry przy ogromnym aplauzie publiki. To jego pierwszy występ od 25 sierpnia, przez ostatni miesiąc zmagał się z kontuzją.
Real nie forsował tempa i zadowolił się bezpiecznym prowadzeniem. Komplet punktów nie poskutkował jednak powrotem na fotel lidera. W równolegle rozgrywanym spotkaniu Girona pokonała w gościnie Villarreal 2-1 i teraz to ona sensacyjnie otwiera tabelę La Liga.







![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)




