Arbeloa nie składa broni. Stanowcza decyzja trenera Realu po doniesieniach ws. Mourinho
Losy ławki trenerskiej Realu Madryt zostały przesądzone. Od przyszłego sezonu pierwszym trenerem "Królewskich" będzie Jose Mourinho. W obliczu tej zmiany zapewne wiele osób zastanawia się, jaki los czeka dotychczasowego szkoleniowca madryckiej ekipy - Alvaro Arbeloę. Z medialnych doniesień wynika, że Hiszpan nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w swojej karierze trenerskiej.

Już od dłuższego czasu mówiło się, że dotychczasowy trener Realu Madryt - Alvaro Arbeloa - zostanie pożegnany wraz z zakończeniem sezonu 2025/2026. Ta kampania absolutnie nie ułożyła się bowiem po myśli włodarzy "Los Blancos".
Nie tak dawno temu w madryckim klubie odbyły się wybory na prezydenta. Jedną z przedwyborczych obietnic Florentino Pereza było ponowne sprowadzenie na Santiago Bernabeu absolutnej legendy klubu - Jose Mourinho. Włodarz Realu otrzymał reelekcję, co ostatecznie przesądziło los szkoleniowca drużyny.
Arbeloa nie składa broni. Pomocną dłoń wyciąga angielski klub
Rychłe odejście nie oznacza jednak końca trenerskiej kariery Alvaro Arbeloi. Wręcz przeciwnie. Z medialnych doniesień wynika bowiem, że usługami dotychczasowego trenera "Los Blancos" zainteresował się jeden z klubów, toczący swoje batalie w angielskiej Premier League.
- Fulham prowadził rozmowy z Alvaro Arbeloą w sprawie wakatu na stanowisko głównego trenera po odejściu Marco Silvy. 43-letni Hiszpan będzie dostępny po zakończeniu współpracy z Realem Madryt i spotkał się z przedstawicielami Fulham, aby omówić możliwość objęcia nowej roli na Craven Cottage - podaje David Ornstein, dziennikarz portalu "The Athletic".
Na papierze to dość odważny ruch w wykonaniu Fulham. Arbeloa zapisał się bowiem w pamięci masowej jako jedna z twarzy absolutnej porażki Realu w zakończonym niedawno sezonie.
Przy ocenie Hiszpana trzeba jednak zwrócić uwagę na bardzo istotny czynnik - moment, w którym Alvaro Arbeloa obejmował stery Realu Madryt. Już wówczas klub ze stolicy Hiszpanii borykał się bowiem z wielkimi problemami wewnętrznymi. Przyjęcie uległej postawy zdecydowanie nie pomogło mu w uporaniu się z niesfornymi gwiazdorami ekipy.
Dodatkowo, Arbeloa wchodził do nowej drużyny dopiero w połowie sezonu. Tego typu sytuacje nigdy nie są łatwe dla szkoleniowców. Ograniczają one możliwości w kwestii przetestowania różnych ustawień oraz wypracowania pożądanych schematów. Paradoksalnie, to dopiero opuszczenie szeregów "Królewskich" może punkt zwrotny dla trenerskiej kariery Arbeloi.












