Alarm w Barcelonie. Niepokojące doniesienia tuż przed meczem. Flick pod ścianą
Za nami listopadowa przerwa reprezentacyjna. Zawodnicy wrócili już do swoich drużyn, aby przygotowywać się do kolejnych ligowych oraz pucharowych zmagań. Również piłkarze Flicka przybyli do Katalonii, gdzie już za 2 dni rozegrają ważny ligowy mecz z Athletikiem Bilbao. Niestety niemiecki trener nie ma pewności, czy będzie mógł w nim skorzystać z pełni możliwości swojego składu. Na domiar złego, raptem dwie doby przed spotkaniem, z boisk treningowych klubu nadeszły kolejne niepokojące wieści.

Listopadowa przerwa reprezentacyjna dobiegła końca. Dla jednych była ona niezwykle udana, dla innych już nieco mniej. Polacy w jej trakcie wywalczyli sobie miejsce w barażach do MŚ 2026. W czwartek poznali oni również kolejnych rywali, z którymi przyjedzie im zmierzyć się w walce o "bilet" na przyszłoroczną imprezę.
Póki co piłkarze powrócili jednak do swoich klubów, z którymi to już za moment rozpoczną zmagania w ramach rozgrywek krajowych oraz międzynarodowych. Jednym z takich klubów jest Barcelona, która to już 22 listopada zmierzy się z Athletikiem Bilbao (La Liga), natomiast trzy dni później podejmie londyńską Chelsea (Liga Mistrzów). Obydwa te mecze są kluczowe dla dalszych losów rozgrywek.
W tak ciężkim okresie Hansi Flick z pewnością chciałby mieć możliwość wystawienia możliwie jak najmocniejszego składu. Niestety niemiecki szkoleniowiec musi obecnie zmagać się z niepewnością odnośnie do gotowości do gry niektórych gwiazdorów. W czwartek z Półwyspu Iberyjskiego nadeszły w tej sprawie kolejne niepokojące doniesienia.
Gwiazdor nie stawił się na treningu po przerwie reprezentacyjnej. Flick może mieć kolejny kłopot
Jak podaje hiszpański portal "Mundo Deportivo" na dwa dni przed ligowym starciem z Athletikiem odbył się trening, w którym udział wzięli niemal wszyscy powracający z przerwy reprezentacyjnej zawodnicy.
Wyjątek stanowił jednak Marcus Rashford. Wedle ustaleń tamtejszych dziennikarzy, Anglik nie stawił się dziś w Ciutat Esportiva. Nie wiadomo jednak, co dokładnie było powodem absencji gwiazdora, który w ostatnim czasie wyrasta na solidny element katalońskiej drużyny. Co ciekawe, raptem dzień wcześniej był on widziany w budynku treningowym zespołu, co czyni całą sprawę jeszcze bardziej zagadkową. Na szczęście brak jest doniesień, aby w nadchodzącym meczu zabraknąć miało Roberta Lewandowskiego, który w ostatnich tygodniach odznacza się naprawdę dobrą formą strzelecką.
Hiszpanie przekazali również aktualizację stanu zdrowia innych graczy "Dumy Katalonii". Pedri, zmagający się z urazem mięśniowym, wciąż miał trenować osobno, natomiast Lamine Yamal, który niedawno wznowił treningi z grupą, pozostaje pod ścisłą obserwacją sztabu. W przypadku wątpliwości Flick z pewnością nie będzie chciał ryzykować zdrowia swojego gwiazdora. Dużo więcej optymizmu można natomiast upatrywać w sytuacji Raphinhii, który już po raz trzeci trenował z pozostałymi piłkarzami i niemal na pewno będzie gotowy na występ w hicie La Ligi. Z gry w tym meczu na pewno wykluczeni są natomiast: Marc-Andre ter Stegen oraz Gavi. Powrót niemieckiego golkipera datuje się, póki co na grudzień, natomiast w przypadku hiszpańskiego pomocnika mowa raczej o lutym 2026 roku.
Mecz z Athletikiem będzie niezwykle istotny dla Flicka i spółki. Barcelona traci bowiem 3 punkty do Realu Madryt, który jest obecnym liderem La Ligi. Ewentualne potknięcie, przy dobrym meczu "Królewskich" zwiększy ów dystans, co w dalszej perspektywie może mieć dość opłakane skutki dla "Dumy Katalonii".












