Ukraińcy zestawieni z ofiarami Holokaustu. Amerykanie nie gryzą się w język
Sprawa Olgi Charłan, szablistki, która została wykluczona z mistrzostw świata po tym, jak nie podała ręki Rosjance Annie Smirnowej, wyszła daleko poza sport i przez pewien czas była jednym z najważniejszych tematów w mediach na świecie. Kiedy emocje już nieco opadły, w "Washington Post" ukazał się podsumowujący całe wydarzenie. Który doskonale pokazuje, jak poważne konsekwencje będzie mieć ten incydent na postrzeganie sportu.

Po przełomowej, z punktu widzenia Ukrainy, decyzji tamtejszego ministerstwa sportu dotyczącego zakończenia bojkotu imprez, na których startują Rosjanie, mistrzyni olimpijska Olha Charłan stanęła do pojedynku z Rosjanką Anną Smirnową. Ukrainka nie podała ręki rywalce, co doprowadziło do kuriozalnych scen na planszy i przerwania zawodów.

Co więcej, wyciągnęła szablę przed siebie, trzymając Rosjankę na odległość pchnięcia, co wywołało spore kontrowersje. A trzeba zaznaczyć, że w szermierce zawodnicy mają obowiązek podania rywalom ręki. Jego brak skutkuje karą. I tak też stało się, po proteście Smirnowej, która zablokowała zawody, ostatecznie postanowiono zdyskwalifikować Charłan.
Nie chciałem podawać ręki tej zawodniczce. Poszłam za głosem serca. Dlatego jak usłyszałam, że chcą mnie usunąć z zawodów i dać czarną kartkę, to było dla mnie zabójcze. Bolało tak bardzo, że aż krzyknęłam z bólu. Ale potem zaczęłam się reanimować
Nieoczekiwana sytuacja ws. Ukrainki. MKOl wkroczył do akcji
Pomocna dłoń od Bacha
Dość nieoczekiwanie pomocną dłoń do Ukrainki wyciągnął przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach, który zapowiedział, że jeśli Charłan nie zdoła wywalczyć olimpijskiej kwalifikacji i z powodu dyskwalifikacji w Mediolanie zabraknie jej punktów, przyzna jej specjalny bilet do Paryża.
Biorąc pod uwagę twoją wyjątkową sytuację, Międzynarodowy Komitet Olimpijski przydzieli ci dodatkowe miejsce na igrzyska olimpijskie w Paryżu 2024 na wypadek, gdybyś nie była w stanie zakwalifikować się sama
Partner gwiazdy uderza po dyskwalifikacji. "Po raz pierwszy się wstydzę"
Sytuacja Ukraińców porównana do Holokaustu
O tym, jak wielki wpływ na cały światowy sport miała sytuacja Olhy Charłan, najlepiej pokazuje artykuł, który ukazał się w "Washington Post". Autor Andreas Kluth uderzył w bardzo wysokie tony, jednak jego punkt widzenia podziela bardzo wiele osób ze sportowego środowiska. I nie tylko.
"Często mówi się, że sport to sposób ludzkości na sublimację brutalnych konfliktów - wojny bez strzelania, jak to ujął George Orwell. Wydarzenia takie jak igrzyska olimpijskie powinny wykraczać poza politykę. Ale czy sport - czy cokolwiek innego - może naprawdę być apolityczny lub amoralny?" - pyta autor i dodaje. "Jak zauważa Elina Switolina, Rosja i Białoruś — podobnie jak Związek Radziecki w okresie zimnej wojny — wykorzystują swoich sportowców w celach propagandowych. To samo często dotyczy artystów i innych ambasadorów kultury. Dlatego na przykład monachijska orkiestra symfoniczna zwolniła swojego sławnego dyrygenta, Walerego Georgiewa. Jest Rosjaninem i odmówił potępienia inwazji rozpoczętej przez jego przyjaciela, prezydenta Rosji Władimira Putina".
Opisując całą skomplikowaną sytuację, związaną z Charłan, ale i resztą ukraińskich sportowców, autor przechodzi do niezwykle mocnej puenty.
Nikt nie może winić ocalałych z Holokaustu ani innych ofiar nazizmu za odmowę podania ręki niemieckiemu naśladowcy tej zbrodniczj ideologii. W ten sam sposób nikt – a już na pewno nie Międzynarodowa Federacja Szermiercza – nie ma prawa potępiać, dyskwalifikować lub w inny sposób lekceważyć Ukraińców, którzy nie chcą podawać dłoni Rosjanom
Porównania do Holokaustu, szczególnie w naszym kraju, zawsze każą spojrzeć na sprawę z dystansem. Trudno jednak odmówić racji Kluthowi, bo choć porównanie kontrowersyjne, to nie można odmówić mu trafności.








![Holenderki bez litości dla Czech. Marzenia o ćwierćfinale Ligi Narodów prysły [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N166P67GO3DM0-C401.webp)
