Reklama

Reklama

Letnie igrzyska olimpijskie. Niezwykłe kandydatury na 2032 rok. W tym dwie Koree

Nie tak dawno Międzynarodowy Komitet Olimpijski wyraźnie podkreślił, że australijskie miasto Brisbane jest preferowaną kandydaturą na gospodarza letnich igrzysk olimpijskich w 2032 roku. Pojawia się jednak nowa, sensacyjna kandydatura, która może przykryć propozycję Australii.

MKOl rozdzielił na razie igrzyska olimpijskie na najbliższe trzy edycje. W 2021 roku (zamiast 2020) tę największą imprezę sportową świata zorganizuje Tokio w Japonii, w 2024 roku igrzyska zagoszczą w Paryżu, a w 2028 roku - w Los Angeles. Otwarte jest przyjmowanie kandydatur gospodarzy na rok 2032.

Brisbane to dzisiaj jedyna oficjalnie zgłoszona kandydatura. Propozycja Australijczyków została już zresztą ogłoszona przez MKOl za "preferowaną", ale być może dlatego, by wybić z głowy Australii koncepcje wycofania się z organizacji igrzysk. 

Reklama

Indie i Indonezja chcą igrzysk

Poza Brisbane kandydowanie do organizacji tych igrzysk rozważa też Indonezja (w Dżakarcie) oraz Indie, które wybrały już miasto - ma to być Ahmedabad w Gudżaracie, na północnym-zachodzie kraju, a nie - jak się spodziewano - Mumbai (Bombaj) czy Delhi. Te kandydatury wzbudzają wiele kontrowersji, bowiem mówimy o krajach dość biednych. W Indiach na przykład jedna trzecia mieszkańców zyje w nędzy. - Jesteśmy drugim krajem świata pod względem liczby ludności. Powinniśmy zorganizować igrzyska olimpijskie - uważa jednak Narayana Ramachandran, szef indyjskiego komitetu olimpijskiego. -  Czas, by Indie podążyły za swym wielkim sąsiadem, jaki są Chiny. One także jeszcze 40 lat temu nie odgrywały istotnej roli w sporcie olimpijskim, a dzisiaj są potęgą.

Indie to kraj, którego PKB per capita wynosi zaledwie 1723 dolary i daje im dopiero 142. miejsce na świecie. Bogatsze pod tym względem są chociażby: Kongo, Laos, Sudan czy Indonezja, której staranie też są krytykowane. - Jesteśmy dostatecznie dużym krajem, by podjąć się organizacji igrzysk olimpijskich - uważa jednak prezydent Indonezji Joko Widodo. Organizacja igrzysk w 2032 roku ma sprostać ambicjom jego kraju, jednego z największych w Azji. - Jesteśmy czwartym pod względem ludności państwem świata. To jasne, że taki kraj powinien przeprowadzić igrzyska olimpijskie - mówi prezydent Joko Widodo. Dodał, że do 2030 roku jego kraj ma się znaleźć w pierwszej dziesiątce największych gospodarek świata, stać się nowym "azjatyckim tygrysem".

Przełomowa oferta Niemiec

Zainteresowany wstępnie jest też Katar oraz Niemcy ze swoją przełomową kandydaturą, w której igrzyska mają się odbywać nie w jednym mieście, jak kiedyś w Berlinie czy Monachium ale w szeregu mniejszych miejscowości regionu, którym ma być Nadrenia-Północna Westfalia. Niemcy typują ich aż 13, to Düsseldorf, Dortmund, Kolonia, Bonn, Akwizgran, Duisburg, Essen, Gelsenkirchen, Krefeld, Leverkusen, Mönchengladbach, Oberhausen i Recklinghausen. Jak mówią Niemcy, każde z tych miast położone jest najwyżej godzinę drogi od kolejnego.

Zgłoszenie się rozważają również: Stambuł, Londyn, Budapeszt, Florencja z Bolonią, Amsterdam z Rotterdamem oraz Chengdu i Szanghaj w Chinach. Kandydatur jednak nie złożyły. Sensacyjna jest też propozycja fińskiego miasta Salla, stanowiącego w zasadzie rodzaj prowokacji i protestu przeciwko zmianom klimatycznym.

Igrzyska w Korei - kwestia polityczna

Te wszystkie interesujące i kontrowersyjne często kandydatury może przebić propozycja zorganizowania igrzysk w 2032 roku wspólnie przez dwie Koree - Południową i Północną. Takie rozwiązanie jest możliwe i dyskutowane po tym, jak dwa państwa koreańskie wystawiły wspólną reprezentację podczas defilady otwierającej zimowe igrzyska w Pjongczangu w Korei Południowej. Ponadto w turnieju hokejowym kobiet startowała jedna ekipa Korei, złożona z zawodniczek z obu krajów - były to 23 hokeistki z Korei Południowej i 12 zawodniczek z Korei Północnej. Otwarta jest sprawa wspólnego startu Koreańczyków także w tym roku, w Tokio.

Dla świata takie wspólne koreańskie igrzyska mogłyby być istotniejsze niż jakakolwiek inna kandydatura, więc jeśli Seul i Pjongjang zgłoszą się oficjalnie, mogą być faworytem do przyznania im imprezy. A zadeklarowali to już we wrześniu 2018 roku po wspólnym szczycie przywódca Korei Północnej Kim Jong-un i prezydent Korei Południowej Moon Jae-in. teraz deklaracja nabiera ciała, a oferta została wysłana do MKOl z uzasadnieniem, że może stanowić przełom dla pokoju na Półwyspie Koreańskim.

Przeciwko niej protestuje agencja antydopingowa WADA, która uważa że Korea Północna łamie wszelkie przepisy związane z kontrolami antydopingowymi i w zasadzie należałoby ja wykluczyć z międzynarodowego sportu jak Rosję, a nie jeszcze przyznawać jej igrzyska.

Korea Południowa organizowała letnie igrzyska w Seulu w 1988 roku i zimowe w 2018 roku. Różnica między nimi była ogromna, bo o ile w 2018 roku mieliśmy wspólną reprezentację koreańską, to 30 lat wcześniej Korea Północna imprezę u swej sąsiadki ostentacyjnie zbojkotowała. Nie był to pierwszy bojkot w jej wykonaniu - wycofała się także z igrzysk w 1968 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje