Tą zawodniczką była Nikola Karczewska, była zawodniczka między innymi Tottenhamu, czy Bayeru Leverkusen, której nie mamy okazji oglądać podczas tegorocznych mistrzostw Europy. Nasza piłkarka pod nieobecność Ewy Pajor w wyjściowym składzie urządziła sobie popis strzelecki w meczu eliminacji do mistrzostw świata, rozegranym 7 kwietnia 2022 roku w Gdyni. Rywalkami "Biało-Czerwonych" była wówczas reprezentacja Armenii, absolutny outsider naszej grupy.
Nikola Kareczwska rozpoczęła strzelanie już w 4. minucie, wykorzystując groźną centrą posłaną z prawej flanki przez Dominikę Grabowską. A był to tylko przedsmak tego, co tego dnia czekało fanów reprezentacji Polski.
Rywalki próbują zawstydzić Ewę Pajor. Tego nie mogła się spodziewać
To był absolutny popis. Wygrana 12:0 i rekord w reprezentacji Polski
Po pół godzinie gry było już 4:0, a Nikola Karczewska miała na koncie hat-tricka, którego skompletowała, wykazując się instynktem strzeleckim. Najpierw dobiła strzał jednej z koleżanek, a następnie znalazła się w odpowiednim miejscu o idealnej porze, dopełniając formalności po podaniu Weroniki Zawistowskiej, która wcześniej zdobyła bramkę na 2:0. I nie był to jeszcze koniec popisu w wykonaniu "Biało-Czerwonych" z bohaterką tego spotkania na czele.
Bo Nikola Karczewska zatrzymała się dopiero po 6. golu, którego strzeliła w 73. minucie. Tym samym ustaliła wynik meczu, kwitując naszą efektowną wygraną 12:0 nad Armenią. Na popis swojej partnerki z drużyny mogła z niedowierzaniem patrzeć nasza największa gwiazda - Ewa Pajor, ówczesna zawodniczka niemieckiego Wolfsburga, która wracała wracała do gry w reprezentacji Polski po kontuzji i pojawiła się na murawie dopiero w końcówce spotkania.
Niespodzianka to mało powiedziane. Szwajcaria dla Polek okazała się szczęśliwa
Wynik obecnej zawodniczki AC Milanu z tamtego spotkania to do dziś niedościgniony rekord. Nikola Karczewska wcale nie ustanowiła go jednak jako pierwsza. Bo 6 bramek w jednym meczu reprezentacji Polski zdobyła już w 1998 roku Marta Otrębska, prowadząc "Biało-Czerwone" do wygranej 13:0 nad Izraelem. To do dziś najwyższe zwycięstwo w historii występów naszej kobiecej kadry.
Dobra skuteczność - nawet jeśli nie tak widowiskowa - przydałaby się Polkom także w dzisiejszym starciu ze Szwecją na Euro 2025. Rywal będzie tu jednak zdecydowanie bardziej wymagający, niż we wspomnianym meczu eliminacyjnym sprzed 3 lat. To spotkanie "o wszystko" dla drużyny Niny Patalon. Może bowiem przekreślić nasze szanse na wyjście z grupy i awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy.
Selekcjonerka polskiej kadry jest jednak pewna, że nasze zawodniczki są przygotowane do tego starcia. - Każdy zespół ma pewien styl i predyspozycje do określonej gry. Jeśli mamy pewnego rodzaju DNA związane z tym, jacy jesteśmy i jak funkcjonujemy na co dzień, to absolutnie nie należy tego zmieniać. Nas Polaków nikt nie musi uczyć kontratakować. Mamy to we krwi. Przychodzi nam to naturalnie. Szwedzki zespół ma trochę inny styl niż reprezentacja Niemiec, więc będziemy próbowali budować akcje również w ataku pozycyjnym. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowane - powiedziała podczas przedmeczowej konferencji.












