Zwrot akcji ws. odejścia z Legii, Papszun dopiął swego. Głośna oferta potwierdzona
Marek Papszun nie może być do końca zadowolony ze swoich pierwszych miesięcy w Legii Warszawa. "Wojskowi" wciąż walczą o utrzymanie w lidze, a do tego kłopoty finansowe niemal wykluczają możliwość przeprowadzenia latem głośnych transferów. Wątpliwości pojawiają się również wobec przyszłości wielu kluczowych zawodników, którzy mogą odejść i to za darmo. W środę gruchnęła wiadomość o zwrocie akcji ws. rozstania z Legią. Potwierdzona została głośna oferta.

Tylko pięć zwycięstw w 13 spotkaniach i wciąż niepewna pozycja w Ekstraklasie - tak wygląda bilans pierwszych miesięcy Marka Papszuna w Legii Warszawa. "Wojskowi" punktują dużo lepiej, aniżeli za czasów Inakiego Astiza. Mimo to wciąż muszą drżeć o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Do tego wyjątkowo niestabilna zdaje się być kondycja finansowa stołecznego klubu. Nie jest tajemnicą, że Legia zmaga się ze sporym zadłużeniem, a to z kolei wiąże działaczom ręce w kwestii transferów. A Papszun chciałby dość mocno przemodelować kadrę.
Augustyniak jednak zostanie? Legia przygotowała ofertę
Wbrew woli szkoleniowca latem z Legią pożegna się m.in. Radovan Pankov, który jest u niego niekwestionowanym zawodnikiem wyjściowego składu. Papszun chciał przedłużenia umowy z Serbem, jednak ten zdecydował się na odejście.
Odejść z Legii miał również Rafał Augustyniak, któremu podobnie jak Bartoszowi Kapustce wraz z końcem czerwca wygasa kontrakt. Jak wynika z ustaleń redakcji "Fakt", doszło do zwrotu akcji.
Dziennikarze dowiedzieli się, że Legia ma w planach przedłużenie umowy z pomocnikiem, który ma na koncie jeden występ w narodowych barwach. 32-latek miał otrzymać propozycję przedłużenia kontraktu o dwa lata.
Augustyniak jest jednym z najważniejszych "żołnierzy" Marka Papszuna, od których trener rozpoczyna ustalanie wyjściowego składu. Niedawno podpadł kibicom Widzewa w trakcie "polskiego klasyka". Augustyniak podszedł do sektora fanów przyjezdnych i wyraźnie ich prowokował, w odwecie obrzucili go wulgaryzmami. Wiąże się to z faktem, że pomocnik w przeszłości związany był z Widzewem i zarzekał się, że nigdy nie przeniesie się do Legii.













