Beniaminek zatrzymał faworyta. To koniec. Tytułu mistrza Polski nie będzie
Arka Gdynia zremisowała bezbramkowo z Górnikiem Zabrze w zaległym meczu 31. kolejki Ekstraklasy. Gospodarze nie zrewanżowali się rywalom za jesienny blamaż na Śląsku, gdzie przegrali 1:5. Teraz gubią punkty w szóstym meczu z rzędu. W ligowej tabeli zwisają bezwładnie nad przepaścią. Ratunek przed degradacją wydaje się wizją coraz bardziej mglistą. Tymczasem Zabrzanie definitywnie tracą szanse na tytuł mistrza Polski.

W tym sezonie Arka tylko raz straciła pięć goli. Zmiażdżona została jesienią w Zabrzu, przegrywając 1:5. Teraz nastała pora odwetu. Przynajmniej teoretycznie.
Trudno było jednak oczekiwać, że ekipa ze strefy spadkowej rozniesie w pył zdobywcę Pucharu Polski. I nie zmieniał tego fakt, że Gdynianie "musieli" sięgnąć po komplet punktów. Mieli świadomość, że każde potknięcie na finiszu może w końcowym rozrachunku skutkować degradacją.
Arka - Górnik. Armaty przestały strzelać jesienią. Nieudany odwet w Gdyni, degradacja coraz bliżej
Oba zespoły zaczęły spotkanie niemrawo, zupełnie jakby nie chodziło o punkty w decydującej fazie sezonu. Po widowni przeszedł szmer dopiero tuż przed upływem kwadransa, gdy w polu karnym Arki upadł Maksym Chłań. Arbiter nie dostrzegł jednak przewinienia.
Na pierwszy celny strzał trzeba było czekać do 30. minuty. W światło bramki trafił wówczas Sebastian Kerk. Golkiper gości, Marcel Łubik, spisał się w tej sytuacji bez zarzutu.
Górnik mógł wyjść na prowadzenie już w doliczonym czasie gry. Z bliskiej odległości przymierzył Rafał Janicki, ale ofiarną interwencją uratował gospodarzy Vladislavs Gutkovskis.
Po zmianie stron mecz nadal nie stanowił dobrej reklamy Ekstraklasy. Za piłką wciąż biegało 22 zawodników, były nawet celne uderzenia, ale poziom gry nie przystawał do tej klasy rozgrywkowej. Publika, w sile blisko 10 tys. widzów, traciła cierpliwość.
Mimo że piłkarze Arki grali z nożem na gardle, nie udało im się przełamać skonsolidowanej defensywy Zabrzan. Natarcia gospodarzy kończyły się najczęściej w okolicach linii pola karnego. Sami mogli zostać skarceni, gdy w poprzeczkę trafił Janicki - tyle że po chwili arbiter i tak odgwizdał faul.
Dopiero w samej końcówce w wymarzonym położeniu znalazł się Kerk. Przegrał jednak pojedynek z Łubikiem w najważniejszym momencie spotkania. To była piłka meczowa.
Ekipa z Wybrzeża traci punkty w szóstym meczu z kolei. Jej sytuacja w tabeli? Więcej niż dramatyczna. Dwie kolejki przed końcem rywalizacji traci do pierwszej bezpiecznej lokaty trzy punkty.
Górnik za remis zapłacił wymierną cenę już teraz. Definitywnie odebrał sobie szanse na tytuł mistrza Polski. Do liderującego Lecha Poznań traci sześć "oczek", ale oba bezpośrednie starcia zakończył porażką.












