Zdecydowany ruch Papszuna. Legenda Legii odstawiona, efekty są natychmiastowe
Legia Warszawa powoli wygrzebuje się ze strefy spadkowej Ekstraklasy. Niedzielna wygrana 1:0 nad Cracovią pozwoliła "Wojskowym" zaliczyć drobny awans w tabeli ligowej. W tle drugiego w tym roku zwycięstwa w Legii znajduje się jedna z decyzji Marka Papszuna. Dotychczasowy trener Inaki Astiz nie zajmuje się już ustawieniem obrony przy stałych fragmentach gry. Zastąpił go w tej roli Artur Węska. O efektach takiego rozwiązania na "X" pisze dziennikarz TVP Sport Kacper Tomczyk.

Inaki Astiz od lat jest związany z Legią Warszawa. Hiszpan do stolicy trafił w 2007 roku i reprezentował barwy "Wojskowych" aż do 2021 roku, z dwuletnią przerwą na grę w APOEL-u Nikozja. Urodzony w Pampelunie defensor po zakończeniu kariery sprawnie przeszedł do roli szkoleniowca.
Astiz pracował jako asystent nieprzerwanie przez cztery lata. Sytuacja zmieniła się ostatniego dnia października, gdy Hiszpan nieoczekiwanie musiał wejść w buty pierwszego szkoleniowca. 42-latek zastąpił Edwarda Iordanescu, którego kadencja w Legii zakończyła się dużym zawodem.
Debiutujący w nowej roli Astiz nie uzdrowił Legii, która zaczęła pogrążać się w coraz większym kryzysie. Kompromitacja goniła kompromitację, a finalnie warszawski klub skończył w strefie spadkowej Ekstraklasy, a z rozgrywek Ligi Konferencji odpadli przez porażkę z armeńskim FC Noah.
Legia wygrywa z Cracovią i ucieka ze strefy spadkowej. W tle znacząca zmiana Marka Papszuna
Po ostatnim meczu w europejskich pucharach ogłoszono to, o czym mówiono od dłuższego czasu. Nowym trenerem Legii został Marek Papszun. W wyjątkowo rozbudowanym sztabie szkoleniowym pozostał dotychczasowy szkoleniowiec Inaki Astiz. Hiszpana jako asystenta oddelegowano do zajmowania się stałymi fragmentami gry.
Początki Papszuna w Legii nie były łatwe. Debiut zakończył się porażką 1:2 z Koroną Kielce. W kolejnych dwóch kolejkach przyszły wymęczone remisy z Arką Gdynia oraz GKS-em Katowice. Druga połowa lutego przyniosła pewien przełom. Premierowym triumfem Papszuna w Legii była wygrana 2:1 nad Wisłą Płock. Później przyszedł remis 2:2 z walczącą o mistrzostwo Jagiellonią Białystok.
W niedzielny wieczór Legia wygrała drugi mecz w 2026 roku. Triumf 1:0 nad Cracovią dało trafienie bardzo krytykowanego od dłuższego czasu Milety Rajovicia. Duńczyk pojawił się na murawie jeszcze w pierwszej połowie zastępując zmagającego się z urazem Antonio Colaka.
Legia tym samym co najmniej na chwilę opuściła strefę spadkową. Na drugi dzień po pokonaniu Cracovii ciekawym spostrzeżeniem na portalu "X" podzielił się Kacper Tomczyk. Dziennikarz TVP Sport poinformował o zmianie w organizacji pracy sztabu szkoleniowego Papszuna. Od zremisowanego 1:1 meczu z GKS-em Katowice ustawieniem defensywy przy stałych fragmentach gry nie zajmuje się już Astiz. Zastąpił go w tej roli Artur Węska. Efekt? Legia w trzech kolejnych meczach nie straciła ani jednego gola ze stałego fragmentu gry.
Kibice od początku przygody Papszuna w Legii zwracali uwagę na słabą postawę ich zespołu przy stałych fragmentach gry ich przeciwników. Ten element szwankował już wcześniej. Nawet gdy po kolejnych takich szansach przeciwników gole nie padały, to Legia miała duże problemy.
Akcja zakończona golem na wagę porażki z Koroną rozpoczęła się od długiego wyrzutu z autu. Tydzień później Arka strzeliła gola po wrzutce z rzutu rożnego - Michał Marcjanik otrzymał bardzo dużo swobody w polu karnym. Na dokładkę, jedyny gol stracony w meczu z GKS-em padł po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.
Kolejny mecz Legii Warszawa już w piątek 13 marca. "Wojskowych" czeka wyjazdowa potyczka z Radomiakiem Radom, w którym wciąż jeszcze pracuje Goncalo Feio. Pierwszy gwizdek zaplanowano na godz. 20:30.
Zobacz również:













