Zażarta batalia o ligowy byt. Cios za cios i czerwona kartka. Fatalna seria trwa
Korona Kielce zremisowała 1:1 z Piastem Gliwice w pierwszym meczu 31. kolejki Ekstraklasy. Obie bramki padły krótko po przerwie. Z prowadzenia goście cieszyli się niespełna trzy minuty. Oba zespoły pozostają nad strefą spadkową, ale z uwagi na trudne położenie w tabeli - dla żadnej ze stron to zdecydowanie nie był zwycięski remis. W doliczonym czasie gry czerwoną kartką ukarany został trener gospodarzy, Jacek Zieliński.

Ledwie przed czterema dniami Piast kotwiczył w strefie spadkowej. Czmychnął stamtąd dzięki efektownej wygranej z Arką Gdynia (4:1). Ale od czeluści dzieliły go tylko trzy "oczka".
Jeszcze niżej w tabeli znajdowała się Korona (na koncie punkt mniej). Kielczanie nie wygrali czterech poprzednich potyczek, notując dwa remisy i dwie porażki. Zła seria miała dobiec końca właśnie dzisiaj.
Korona - Piast. Cios za cios w Kielcach. Trwa fatalna passa "Scyzoryków"
Gliwiczanie mieli mnóstwo szczęścia już w 9. minucie. Centrę z kornera uderzeniem głową próbował finalizować Mariusz Stępiński. Futbolówka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką.
Po kilku minutach ten sam zawodnik powtórzył próbę. Jeszcze raz przymierzył głową, tym razem po koźle. Na wysokości zadania stanął jednak udanie interweniujący Dominik Holec.
W odpowiedzi kąśliwie na bramkę Korony strzelał Quentin Boisgard. Ale to również nie przełożyło się to na korektę rezultatu. W tej sytuacji Xavier Dziekoński szczęśliwie odbił piłkę nogą.
Tempo spotkania pozwalało wierzyć, że nie dojdzie do powtórki z jesieni. Starcie tych zespołów zakończyło się wówczas bezbramkowym remisem. Teraz - mimo obiecującego początku - do przerwy również gole nie padły.
Strzelanie zaczęło się dopiero po zmianie stron. I to bez zbędnych ceregieli. Dwie bramki padły w odstępie trzech minut.
Zanim do tego doszło, obie drużyny kończyły akcję strzałem w słupek. Potem precyzja była już właściwa. Jako pierwszy do siatki trafił Juande Rivas, uderzając beztrosko z pola bramkowego. Radość piłkarzy Piasta nie trwała jednak długo.
Wyrównał po kilku chwilach Dawid Błanik. Idealnie wyskoczył do centry spod linii bocznej i strzałem głową nie dał Dziekońskiemu szans na skuteczną interwencję. Jeszcze przed upływem godziny mieliśmy zatem 1:1.
Na tym jednak ostra amunicja się skończyła. Wydawało się, że bliżej kompletu punktów był Piast. Piłka po strzale Patryka Dziczka została wyekspediowana przez jednego z defensorów z linii bramkowej, z kolei Boisgard kapitalnym wolejem trafił tylko w poprzeczkę.
Gdyby jednak nie kapitalna postawa w ostatnich minutach Holca (dwie znakomite interwencje), gliwiczanie wracaliby do domu z niczym.
Tuż przed końcowym gwizdkiem czerwoną kartką ukarany został szkoleniowiec gospodarzy, Jacek Zieliński (więcej TUTAJ). Frustracja kumulowała się od kilku tygodni. Jego wybrańcy gubią punkty w piątym meczu z rzędu.













