Zawrzało po gwizdku sędziego, sceny w Poznaniu. Gwiazda Legii nie wytrzymała
Prawdziwy wstrząs przeżyli w niedzielne popołudnie w 1. połowie meczu w Poznaniu piłkarze Legii Warszawa, jak również sztab szkoleniowy na czele z Markiem Papszunem. "Wojskowi" schodzili do szatni przegrywając aż 0:4, a napięcie na Enea Stadionie w ich obozie było na tyle kolosalne, że doprowadziło wręcz do buntu. Mowa o zachowaniu Damiana Szymańskiego i Radovana Pankova. Reporter CANAL+Sport spotkał się z ostrą reakcją na próbę rozmowy.

Zanim jeszcze piłkarze Legii Warszawa na dobre weszli w mecz z Lechem, już przegrywali 0:1. Świetnym uderzeniem popisał się Ali Gholizadeh. Jakby tego było mało, po interwencji VAR w 21. minucie z boiska wyrzucony został Rafał Augustyniak. To był dopiero początek koszmaru Legii.
Koszmarne 45 minut Legii w Poznaniu. Podopieczni Papszuna zdemolowani
Dziesięć minut po wyrzuceniu Augustyniaka prowadzenie na 2:0 podwyższył Ishak, a w tej sytuacji nie popisał się bramkarz Legii. Powietrze wyraźnie uleciało z przyjezdnych, a do gwizdka zapraszającego do szatni wciąż było daleko.
38. minuta przyniosła trafienie Gurgula, a jeszcze przed końcem 1. połowy wynik na 4:0 podwyższył Ishak. Legia była na deskach, a Marek Papszun nie mógł uwierzyć w to, co widzi na boisku.
Brzydkie zachowanie gwiazd Legii. Tak potraktowali reportera CANAL+
Reporter CANAL+ tuż po gwizdku sędziego na koniec pierwszych 45 minut ruszył z zamiarem przeprowadzenia krótkiej rozmowy z Damianem Szymańskim. Zderzył się jednak ze ścianą.
Damian, tak na gorąco. Czy jedna czerwona kartka tak rzeczywiście może potężnie rozwalić cały system?
- Nie - usłyszał tylko w odpowiedzi, a po chwili piłkarz Legii przemknął obok niego i udał się do szatni. Było to pokłosiem ostrej reakcji ze strony Radovana Pankova, który rozeźlony zaczął krzyczeć coś w kierunku dziennikarza. Był to wyraźny wyraz bunty wobec jego postawy. A wszystko na oczach rozczarowanego Marka Papszuna.
Z nagrania wynika, jak gdyby defensor zasugerował wprost, że w obozie Lecha żurnaliści znajdą sobie lepszych rozmówców. Po chwili stacja przeniosła nas do reporterki, która przeprowadzała wywiad ze strzelcem pierwszego gola - Alim Gholizadehem.
Po zmianie stron więcej goli już nie oglądaliśmy. Legia wyjechała z Poznania ze wstydliwym wynikiem 0:4. Na cztery kolejki przed końcem sezonu ma zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową.












