Zaskakujący komunikat polskiego klubu. I to chwilę po ważnym meczu. Kibice są wściekli
Za nami 28. kolejka PKO BP Ekstraklasy. W jednym z ciekawszych meczów Motor Lublin zremisował z Rakowem Częstochowa. Tymczasem kilka godzin po meczu klub z Lubelszczyzny wydał zaskakujący komunikat. Kibice są wręcz wściekli, bo dotyczy do spotkania z mistrzem Polski.

W niedzielne popołudnie doszło do starcia Motoru Lublin i Rakowa Częstochowa. W 67. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Mbaye Ndiaye. Wydawało się, że Lublinianie zapiszą na swoim koncie zwycięstwo. W doliczonym czasie gry wyrównującego gola, z rzutu karnego, strzelił Jonatan Braut Brunes.
- Szkoda tego karnego w końcówce, bo byliśmy blisko zdobycia trzech punktów z bardzo dobrym przeciwnikiem. Powinniśmy wcześniej jeszcze raz trafić, a później tego zabrakło (...). Zadowolony jednak jestem z postawy drużyny, bo jeśli tak, jak równy z równym, będziemy grać z czołowymi zespołami ekstraklasy, to będziemy tylko iść do przodu - mówił po meczu trener Motoru, Mateusz Stolarski.
Motor Lublin wydał zaskakujący komunikat. "Jesteśmy zmuszeni"
Przed Motorem teraz dwa wyjazdowe starcia. 17 kwietnia zmierzy się z GKS-em Katowice, a 26 kwietnia z Widzewem Łódź. Zespół wróci na swój stadion dopiero 2 maja, kiedy to zmierzy się z mistrzem Polski Lechem Poznań. Tymczasem klub wydał zaskakujący komunikat ws. tego spotkania.
- Drodzy Kibice, z uwagi na bardzo zły stan murawy na stadionie w Lublinie jesteśmy zmuszeni do wstrzymania zaplanowanej na jutro otwartej sprzedaży biletów na mecz Motor Lublin - Lech Poznań. Nie wykluczamy rozegrania meczu na innym stadionie. O zmianach w przedmiotowej sprawie będziemy informować w oficjalnych komunikatach - czytamy.
Kibice są wściekli i mają nadzieję, że klub upora się z tym problemem. Część z nich wskazuje, że to swego rodzaju presja klubu na MOSiR, który zarządza obiektem. Do meczu z Motor - Lech pozostają niespełna trzy tygodnie. To wydaje się być wystarczająco dużo czasu, aby wymienić murawę.












