Zamieszanie wokół Marciniaka. Wrócił i już kontrowersja. Ciąg dalszy sprawy
Szymon Marciniak ponownie biega już z gwizdkiem po piłkarskich boiskach. Polak przez kilka miesięcy nie pojawiał się na murawie ze względu na uraz, ale najgorsze ma już zdecydowanie za sobą. Od razu po powrocie czołowy arbiter z kraju nad Wisłą znajduje się jednak w centrum zamieszania. Kontrowersje nie ominęły go także wczoraj, kiedy to Damian Sylwestrzak anulował rzut karny przyznany w Gdyni Widzewowi. Do analizy wideo wezwał go właśnie Płocczanin. Całej sprawie przyjrzał się Rafał Rostkowski.

Marcowa potyczka pomiędzy Arką a Widzewem zakończyła się bezbramkowym remisem. Na obiekcie w Gdyni sporo było jednak emocji. Niewiele zresztą brakowało do tego, by przyjezdni wrócili do Łodzi z kompletem punktów. Goście już cieszyli się z rzutu karnego, po tym gdy na boisko upadł walczący o piłkę z Oskarem Kubiakiem Marcel Krajewski. Damian Sylwestrzak pokazał nawet na jedenasty metr, co wywołało gwizdy licznie zgromadzonej publiczności.
Początkowo jego decyzja wydawała się słuszna. Szkopuł jednak tkwi w szczegółach. Rozjemca ponownie przeanalizował sytuację, podbiegł w tym celu do monitora VAR. 34-latek zrobił to na prośbę Szymona Marciniaka, który w niedzielne popołudnie zajmował się właśnie analizą powtórek. Finalnie okazało się, że radość przyjezdnych była przedwczesna. "Jedenastka" została anulowana. W przestrzeni wirtualnej momentalnie rozpoczęły się dyskusje, czy sędziowie postąpili słusznie.
Marciniak musiał interweniować w Gdyni. Ekspert ocenił decyzję
Szczegółowo obrazkom z województwa pomorskiego przyjrzał się Rafał Rostkowski na stronie "sport.tvp.pl". Były znakomity sędzia wydał korzystny wyrok dla duetu Sylwestrzak-Marciniak. "Tuż po odbiciu się piłki od murawy przed biegnącymi w jej kierunku Krajewskim i Kubiakiem, zawodnik Widzewa zaczął gwałtownie zwalniać, aby nie stracić możliwości zagrania piłki, która zaczęła lecieć do góry, jakby miała przelecieć nad nim. Kubiak wpadł na Krajewskiego również dlatego, że ten gwałtownie zwolnił" - napisał między innymi.
"Krajewski nie wygrał walki o piłkę - piłka odbiła się od murawy w taki sposób, że zawodnik Widzewa nagle zwolnił, zderzył się z Kubiakiem, który - jak się okazało - znalazł się w lepszej pozycji do zagrania piłki i ją zagrał" - dodał ekspert publicznego nadawcy. Użytkownicy w mediach społecznościowych, jeszcze w trakcie trwania meczu, także chwalili ostateczną decyzję rozjemcy. Nie brakowało słów uznania skierowanych w stronę Szymona Marciniaka za to, że ten dobrze przeanalizował każdy szczegół. Oczywiście znalazły się też osoby widzące rzut karny.
Fakty są jednak takie, że obie drużyny podzieliły się punktami i wciąż są zagrożone spadkiem z PKO BP Ekstraklasy. Widzew plasuje się na przedostatniej lokacie w tabeli. Arka jest tylko jedno miejsce nad znajdującą się pod kreską Legią Warszawa.












