Zakpił z piłkarzy Legii. Na tym polega cud Marka Papszuna
Gdy Marek Papszun przejmował Legię, ta zajmowała 17. miejsce w tabeli, a na liczniku miała 9 meczów bez wygranej. Sytuacja była dramatyczna, a gra zespołu fatalna. - Oni wtedy tak śmiesznie biegali - mówi nam Paweł Skrzypek, były piłkarz Legii i reprezentacji Polski. Papszun potrzebował 80 dni, by to zmienić i 145 dni, by zakończyć najczarniejszą serię w historii klubu. Cud? - Znając Papszuna użyłbym innego słowa - stwierdza Skrzypek.

Jesienią tylko Bruk-Bet Termalica Nieciecza była gorsza od Legii Warszawa. Choć bezpośrednie spotkanie z nią wygrała (2:1), więc trudno to też tak kategorycznie stwierdzić. Na efekty pracy zatrudnionego jeszcze w grudniu trenera Marka Papszuna czekano więc jak na zbawienie. Pierwszy mecz przegrał, dwa kolejne zremisował, by 21 lutego 2026 zamknąć najbardziej wstydliwy okres w najnowszej historii klubu. Wtedy Legia pokonała 2:1 Wisłę Płock i to była pierwsza wygrana od 28 września 2025. Kibice Legii czekali na to 145 dni.
Śmiał się oglądając, jak grała Legia za trenera Iordanescu
Teraz Legia może się pochwalić tym, że nie przegrała 7 spotkań z rzędu, a w tabeli PKO Ekstraklasy jest nad kreską. Do euforii daleko, bo będąca już w strefie spadkowej Arka Gdynia ma tyle samo punktów, ale Legia jest na fali wznoszącej. Może nie gra jeszcze efektownie, ale za to skutecznie. Nawet w chwilach słabości potrafi przepchać mecz. W tabeli wiosny Legia jest na 8. miejscu, a Papszun w ośmiu meczach zdobył tylko o 1 punkt mniej niż jego poprzednicy w 18. kolejkach.
- Mam przed oczami tamtą Legię z okresu Iordanescu. To jak presowali wtedy zawodnicy wołało o pomstę do nieba. Oni wtedy tak śmiesznie biegali. To było bieganie dla samego biegania. Tylko tracili siły, bo efekt był żaden. Nawet nie potrafili odzyskać piłki. Teraz ci sami piłkarze dużo lepiej poruszają się po boisku. Patrzę, jak przesuwają się formacje i mówię sobie, że to wreszcie ma sens. Tu najbardziej widać rękę trenera. Nauczył zawodników, jak się poruszać, żeby to miało sens - przyznaje były piłkarz Legii Paweł Skrzypek.
To potrafi zrobić Papszun. Dlatego Legia się zmieniła
Jednak cud Papszuna polega nie tylko na tym. - Żeby lepiej zrozumieć ten fenomen, wystarczy podać prosty przykład Patryka Kuna. Grał u Papszuna w Rakowie i w końcówce stracił miejsce w składzie. Pamiętał jednak, jak się pracuje u tego trenera i wiedział, o co mu chodzi. I teraz znów jest u Papszuna podstawowym zawodnikiem - opowiada nam Skrzypek, a to nie wszystko.
- Papszun potrafi wydobyć z piłkarzy to, co mają w sobie najlepszego. Z Kunem było mu łatwiej, bo znał jego metody pracy. Przejrzał jednak cały materiał ludzki, jaki miał i nagle się okazało, że wartościowymi zawodnikami są ci, których wcześniej określano mianem źle zainwestowanych pieniędzy. Po prostu byli źle prowadzeni - zauważa nasz ekspert.
Z tym Papszun też sobie poradzi. Co za słowa o Legii
Skrzypek mówi, że choć początki Papszuna były trudne, to od początku nie miał wątpliwości, że ta misja się powiedzie. - Zna dobrze polską ligę, zna grających w niej zawodników i realia. Nie ma też chyba żadnych wątpliwości, że zna się na swoim fachu. To wszystko prowadzi mnie do wniosku, że Legia spokojnie się utrzyma, a potem wróci na właściwe tory.
Oczywiście Legia jeszcze się nie utrzymała, ale tendencja jest zdecydowanie wzrostowa. A dalej faktycznie może być ciekawiej. I to pomimo tego, że dużo mówi się o tym, że Legia już tyle ostatnio zainwestowała w zawodników, że teraz musi dokładnie oglądać każdą wydaną złotówkę. Skrzypek uważa jednak, że z tym Papszun też sobie poradzi.
- Potrafi działać dwubiegunowo. Skauci, z którymi współpracuje, zawsze dają mu trzy opcje - jedną topową i dwie alternatywy za połowę ceny, które jednak niekoniecznie są gorszym wyborem. Są wyzwaniem, ale takim, z którym ten trener potrafi sobie poradzić i robił to już nie raz. A na razie szkoleniowiec Legii ma czas na przegląd kadr i selekcję. Do końca sezonu pozna odpowiedź na pytanie, na kogo może liczyć, a potem to już powinno ruszyć z kopyta - kończy Skrzypek.












