Reklama

Reklama

Zagłębie Lubin po liftingu

Kiedy kilka tygodni temu ze stanowiskiem przewodniczącego rady nadzorczej Zagłębia Lubin pożegnał się Jacek Kardela, stało się jasne, że to nie ostatnia roszada na "miedziowych" stołkach.

Kolejne zmiany nastąpiły na początku ubiegłego tygodnia. Ze stanowiska wiceprezesa lubińskiego klubu odwołano Jana Serwę, na stanowisko wiceprezesa ds. sportowych oddelegowano prezesa Mirosława Jabłońskiego, a nowym szefem lubińskiego pierwszoligowca mianowano zaledwie 26-letniego Roberta Pietryszyna.

Reklama

Dla wielu to była zaskakująca informacja. Osoba Pietryszyna, ekonomisty i prawnika z Opolszczyzny wywołała kontrowersje. Szybko doszukano się jego przyjaźni politycznych i zaczęto snuć domysły, jakoby nowy prezes otrzymał ciepłą posadkę po linii partyjnej. W oczach wielu ta teoria stała się wiarygodna, gdy okazało się, że młody szef jest członkiem młodzieżówki PiS w Opolu, a ponadto zupełnie nie orientuje się w sportowych realiach!

Tym, który miał załatwić Pietryszynowi posadę w Lubinie, jest Adam Hofman, szef krajowej młodzieżówki PiS. - Czytałem taką teorię w jednej z gazet i muszę przyznać, że jest ona bardzo efektowna - mówi nam Hofman. - Tyle tylko, że przez ostatnie dwa tygodnie, podczas których decydowała się przyszłość Roberta, ja przebywałem poza Polską i nie mogłem w niczym mu pomóc - wyjaśnia polityk, któremu nie przeszkadza to, że jego przyjaciel nawet nie zna składu drużyny, której szefuje. - Z tego co wiem, to już co najmniej dwukrotnie spotkał się on z zawodnikami. Była więc okazja, żeby się poznać. A poza tym Pietryszyn nie będzie decydował o sprawach sportowych, tylko marketingowych - słusznie zauważa, dodając: - To człowiek spoza układów. Dynamiczny, prężnie działający menedżer, który da sobie radę!

Robert Pietryszyn ze spokojem podchodzi do swoich obowiązków i do zamieszania wokół swojej osoby. - Jeśli zauważę, że nie daję rady, to wówczas odejdę - deklaruje. - Moim zadaniem jest poprawa wizerunku klubu i komunikacji wewnątrz niego. W przyszłości, kiedy bliżej poznam pewne sprawy, chciałbym także zająć się sprawą stadionu Zagłębia, o którego modernizacji sporo się mówiło - precyzuje swoje cele Pietryszyn, który przyznaje się, że nie zna jeszcze nowej drużyny. - Mam jednak ulubionych piłkarzy, Chałbińskiego i Łobodzińskiego. Poza tym, jak każdy mężczyzna, lubię piłkę nożną, gorąco kibicuję klubowi z mojego rodzinnego miasta, Odrze Opole. Apeluję więc o cierpliwość. Proszę mnie nie skreślać, a rozliczać z działań. Ja mogę zapewnić, że żaden z kibiców Zagłębie nie będzie zawiedziony - odważnie deklaruje na koniec.

My będziemy oczywiście przyglądać się pracy nowego prezesa. Na początek planuje on mocne wejście w sferę marketingową. Na rynku mają pojawić się gadżety związane z lubińską jedenastką, na każdym meczu będą wydawane programy meczowe, które były dostępne tylko podczas spotkań pucharowych, zakłada się także spotkania fanów z piłkarzami. Zamierzenia słuszne i chwalebne, choć jak dotąd jeszcze niezrealizowane. Czas pokaże, czy te pięknie wyglądające slogany rzeczywiście przerodzą się w fachowe działania.

Wacław Wachnik
Autor jest dziennikarzem tygodnika "Tylko Piłka"

KOMENTARZ REDAKCYJNY

Pan prezes z nadania

Doświadczenie pokazuje, że polityka to często "brudny interes". Oczywiście, nie śmiemy nawet generalizować - przecież po przyłapaniu człowieka na gorącym uczynku kradzieży bułki nie godzi się prawić, iż wszyscy ludzie preferują złodziejską hucpę. Z drugiej strony trudno ignorować poszlaki postępującej degrengolady moralnej. Wprawdzie przyzwyczailiśmy się już - powyższe określenie nie stanowi synonimu do "pogodziliśmy" - do notorycznych zmian w Zagłębiu Lubin tuż po dojściu do władzy nowej opcji politycznej, ale tym razem powiało grubą przesadą. Przedstawiciele rządu prawego i sprawiedliwego namaścili na prezesa pierwszoligowego klubu ledwie 26-letniego Roberta Pietryszyna. Wieść gminna niesie, jakoby "rycerze pierwszego frontu" odczuwali zaskoczenie tą nominacją. Któż zatem stoi za nieoczekiwanym awansem młodego zarządcy?

Adam Hofman, prezes Forum Młodych PiS, stanowczo zaprzecza nikczemnym domysłom, twierdząc, że w ostatnim okresie przebywał za granicami kraju. Faktycznie, w dobie kamienia łupanego i liczydła strategiczne decyzje lub delikatny lobbing za pomocą innego medium niż bezpośrednie spotkanie i wykorzystanie aparatu mowy w rachubę nie wchodzi. Z dobrze poinformowanego źródła wiemy jednak, iż zażyła, studencka jeszcze przyjaźń obu dżentelmenów pozwala im wdrażać w życie przeróżne projekty. Jak na doskonałych dyplomatów przystało - najczęściej z sukcesem. Wróble na dachu ćwierkają, iż sukces obu panów łączy się nierozerwalnie z osobą Adama Lipińskiego. Dobra znajomość z szefem gabinetu politycznego premiera Jarosława Kaczyńskiego zawiązała się jeszcze za "wrocławskich czasów". Rozdający wówczas karty na Dolnym Śląsku Lipiński nadal nie stracił mocy sprawczej...

Pewnie powinniśmy przyklasnąć i pogratulować błyskotliwych karier - nie potrafimy tylko pogodzić się z faktami. A te aż smagają wiatrem bezsilności, że piłkarski ignorant stanął na czele klubu, zaś niejaki Mirosław Jabłoński - postać wcale nie wybitna, ale niezwykle doświadczona - stał się podwładnym pana Pietryszyna. Podnosi się kwestie rzekomych talentów menedżerskich opolskiego polityka na dorobku, tudzież bogaty program rozwoju marketingowego. Ku temu potrzeba znajomości specyfiki zagadnienia, ponieważ salonowe życie wcale nie pachnie szatnią.

Marcin Gabor, "Tylko Piłka"

Dowiedz się więcej na temat: Prawo i Sprawiedliwość | Zagłębie Lubin | Zagłębie | Lubin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje