Na inaugurację nowego sezonu Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zawiodła na całej linii. Niedawni mistrzowie Polski przegrali z Termaliką Nieciecza aż... 0:4. I to na własnym stadionie. Kilka dni później zrehabilitowali się, pokonując 2:1 Novi Pazar w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy.
W drugiej serii ligowych gier Jagiellonię czekało starcie z Widzewem. Łodzianie kampanię rozpoczęli od skromnego zwycięstwa 1:0 z Zagłębiem Lubin. Mecz w Białymstoku rozpoczął się o godz. 17:30.
Jagiellonia wróciła z zaświatów. Co za mecz przeciwko Widzewowi
Już w trzeciej minucie meczu gospodarze wyszli na prowadzenie. Piłkę wybitą przez Rafała Gikiewicza szybko zgarnęli piłkarze z Białegostoku, którzy kilkoma podaniami otworzyli sobie drogę do bramki. Nagle - po niefortunnej interwencji jednego z obrońców Widzewa - we dwóch znaleźli się przed golkiperem gości. Wtedy to Jesus Imaz zagrał do Dawida Drachala, który lekkim strzałem umieścił piłkę w pustej bramce.
Po wyjściu na prowadzenie Jagiellonia dominowała jeszcze tylko przez kilka minut. Widzew w końcu wziął się do roboty. W drużynie Zeljko Sopicia błyszczał przede wszystkim Francisco Alvarez, który w 25. minucie zanotował cudowną asystę do Sebastiana Bergiera. Wcześniej hiszpański pomocnik w efektowny sposób oszukał kilku piłkarzy Adriana Siemieńca. Cała kombinacyjna akcja gości była świetna.
Gospodarze nie potrafili kontrolować meczu, tak jak robili to w pierwszych minutach. To zemściło się w drugiej części gry. W 61. minucie Mariusz Fornalczyk oddał strzał, który przed siebie odbił Sławomir Abramowicz. Do futbolówki momentalnie dopadł zdobywca pierwszej bramki dla Widzewa, czyli Sebastian Bergier. 25-latek wykazał się przytomnością umysłu, dzięki czemu zanotował drugie trafienie.
Tymczasem "Duma Podlasia" wciąż była ospała. Nie potrafiła bazować na szybkości i indywidualnych umiejętnościach poszczególnych zawodników, takich jak Imaz czy Pietuszewski. Siemieniec reagował zmianami. Jedna z nich okazała się kluczowa. Mowa o Azielu Jacksonnie - amerykańskim pomocniku, który w samej końcówce mięciutko dośrodkował w kierunku Bernardo Vitala. Ten zgrał piłkę do Jesusa Imaza, który dołożył nogę i trafił do pustej siatki. Było 2:2.
Chwilę później Jagiellonia... zdobyła zwycięskiego gola na 3:2! Po podaniu od Gikiewicza piłki nie zdołał przyjąć Mateusz Żyro. Ta szybko trafiła do rozpędzonych gospodarzy, a konkretnie do największej gwiazdy białostockiego klubu - Afimico Pululu. 26-latek w sytuacji sam na sam wykonał efektowną "wcinkę" i w szalonych okolicznościach zapewnił swojej drużynie wygraną.








![ME w siatkówce 2026. Kiedy grają Polacy? [TERMINARZ, TRANSMISJE]](https://i.iplsc.com/000N5TTTRXE8X2H9-C401.webp)





