Wymiana ciosów w Krakowie. To było wielkie show. Legia tylko na to czekała
Starciem Cracovii z Arką Gdynia rozpoczęliśmy niedzielne granie w PKO BP Ekstraklasie. Spotkanie to było bardzo ważne dla obydwu drużyn, bowiem ścisk w tabeli powoduje, że obie są zagrożone spadkiem. W końcu goście zajmowali miejsce właśnie w strefie spadkowej. Finalnie widowisko w Krakowie zakończyło się remisem 2:2. Taki wynik jest korzystny dla... chociażby Legii Warszawa, która zachowała dystans między strefą spadkową oraz środkiem tabeli.

Po marcowej przerwie reprezentacyjnej do gry wróciła PKO BP Ekstraklasa. W ten sposób powoli rozpoczęła się ostatnia, a zarazem najważniejsza część sezonu. Do niej Arka Gdynia przystąpiła na ławce z nowym szkoleniowcem - Dariuszem Banasikiem. Ten w swoim debiucie od razu poprowadził drużynę do niezwykle ważnego zwycięstwa 3:1 z Zagłębiem Lubin. W ten sposób szanse ekipy z Pomorza na utrzymanie nieco wzrosły.
Okazja na kolejne ligowe punkty nadeszła w niedzielę 12 kwietnia. W Krakowie na obiekcie przy ulicy Kałuży Arkę podjęła tamtejsza Cracovia. Zespół prowadzony przez Lukę Elsnera notuje niezły sezon, lecz ścisk w tabeli powodował, że również dość nieoczekiwanie mógł dołączyć do grona kandydatów do spadku. Z tego względu ligowy mecz przyjaźni był bardzo ważny zarówno z perspektywy gospodarzy, jak i gości.
Pierwsze minuty to walka głównie w środku pola. Obie drużyny próbowały sobie stworzyć dogodną sytuację, lecz ich było jak na lekarstwo. Najciekawsze były stałe fragmenty, bowiem po nich piłka znajdowała się w polu karnym, co nie było częstym obrazkiem. Do przełamania doszło w 24. minucie. Doskonale Gabriela Charpentiera odnalazł Amir Al Ammari, a napastnik ruszył z akcją indywidualną. Wpadł z piłką w pole karne i popisał się doskonałym wykończeniem. Jędrzej Grobelny nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.
Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Z lewej strony z piłką pomknął Sebastian Kerk. Jeden z najlepszych zawodników Arki w ostatnim czasie znów pokazał, że ma znakomicie ułożoną nogę i dośrodkował wprost na głowę Oskara Kubicy. Jemu nie pozostało nic innego jak z bliskiej odległości umieścić piłkę w siatce. Po 30. minutach było 1:1.
Był to bardzo dobry dla oka fragment meczu. W 32. minucie znów dać o sobie znał Charpentier. Napastnik został odnaleziony po rzucie rożnym i oddał mocny strzał głową. Kapitalnie jednak na linii zachował się Grobelny. Kongijski zawodnik "Pasów" był niemal wszędzie i szukał okazji na drugie trafienie.
Mimo to pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.
Widowisko w Krakowie, podział punktów sprawiedliwy
Druga część rozpoczęła się "z wysokiego c". W 48. minucie rzut wolny nieopodal połowy boiska miała Arka. Stały fragment miał potencjał, bowiem piłkę zebrał Dawid Gojny. Ten zagrał do Vladislavsa Gutkovskisa, a Łotysz zachował się jak najlepsze "9" świata - przyjął, obrócił się i uderzył. "Arkowcy" po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie.
Powtórzyła się jednak sytuacja z pierwszej połowy. Odpowiedź rywali nadeszła lada moment. W 55. minucie na prawej stronie odważniej ruszył Hasić. Do tego popisał się idealnym dośrodkowaniem, a całą akcję wykończył Mauro Perković. W meczu przyjaźni był remis - 2:2.
Po tym trafieniu gra nieco zwolniła. Przy piłce dłużej utrzymywali się gospodarze, lecz z tego nic nie wynikało. W międzyczasie swoje sytuacje miał strzelec drugiego gola dla Arki - Gutkovskis. Jego strzały były niecelne. Cracovia rzadko miała szansę na kontry czy też szybsze ataki. Głównie były to próby rozgrywania - bezskuteczne.
Finalnie rywalizacja zakończyła się podziałem punktów i remisem 2:2. Taki rezultat spowodował, że Arka wydostała się ze strefy spadkowej co najmniej do poniedziałku (34 pkt). Wtedy do gry przystąpi Pogoń Szczecin, która spadła na 16. lokatę. Cracovia natomiast z dorobkiem 37 "oczek" zachowała 11. pozycję.















