Wydali miliony, a teraz mają ogromny problem. Trener Widzewa mówi o tym wprost
Widzew Łódź zimą na transfery przeznaczył prawdziwą fortunę. Póki co inwestycja nie zwraca się. Łodzianie w niedzielę przegrali drugi mecz w 2026 roku - tym razem o jedną bramkę lepszy okazał się GKS Katowice. Tuż po porażce w rozmowie z mediami sytuację swojej drużyny opisał szkoleniowiec Widzewa Igor Jovićević. Chorwat stanowczo wskazał, co w tym momencie jest dla niego największym problemem.

Widzew Łódź w trakcie zimowej przerwy nie szczędził grosza. I to bardzo delikatnie mówiąc. Łodzianie pobili rekord transferowy, ściągając z MLS za pięć milionów euro Osmana Bukariego. A to był dopiero początek. Do Widzewa za spore pieniądze trafili również reprezentanci Polski - Bartłomiej Drągowski oraz Przemysław Wiśniewski. Od samego początku do składu wskoczyli również mający doświadczenie w Lidze Mistrzów Lukas Lerager, a także sprowadzeni z Norwegii Emil Kornvig i Christopher Cheng.
Głównym celem było przede wszystkim poprawienie sytuacja w tabeli Ekstraklasy. A ta na zakończenie ubiegłego roku nie była zbyt ciekawa. Widzew plasował się na dole stawki, znajdując się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Nie trzeba dodawać, że taki stan rzeczy nie odpowiada ambicjom właściciela klubu Roberta Dobrzyckiego.
Pierwszy mecz "nowego" Widzewa przyniósł zimny prysznic. Łodzianie na swoim stadionie jak zwykle wypełnionym do ostatniego miejsca przegrali 1:3 z Jagiellonią Białystok. Zamiast nowego otwarcia był spadek do strefy spadkowej. Taki stan rzeczy odmienić miał wyjazd do Katowic.
Kolejny cios dla "nowego" Widzewa. Póki co wszystko idzie w złym kierunku
Katowiczanie na starcie tego roku również nie mieli lekko. Podopieczni Rafała Góraka przed tygodniem ulegli 0:2 Zagłębiu Lubin. Ich niedzielny występ na swoim stadionie jasno pokazał, że przed własną publicznością chcieli rehabilitacji.
Mecz z gruntu był zacięty, a o wszystkim zadecydował jeden cios zadany tuż przed przerwą. Gdy rozpoczynał się doliczony czas gry, Bartosz Nowak posłał bardzo precyzyjne dośrodkowanie w pole karne. W "szesnastce" najlepiej odnalazł się Lukas Klemenz. Rosły defensor precyzyjnym uderzeniem głową pokonał Drągowskiego i, jak się finalnie okazało, zapewnił GKS-owi komplet punktów.
Łodzianie do ostatnich sekund, momentami wręcz desperacko, walczyli o wyrównujące trafienie. Moment nadziei nastąpił w doliczonym czasie gry, gdy Damian Kos wskazał na jedenasty metr po starciu Sebastiana Milewskiego z Bukarim. Arbiter po skorzystaniu z systemu VAR finalnie zmienił decyzję, anulując rzut karny.
Widzew przegrał tym samym trzecie spotkanie z rzędu. Na pomeczowym spotkaniu z dziennikarzami rozczarowania takim stanem rzeczy nie krył szkoleniowiec Widzewa. - To dla nas smutny moment i czas. Musimy pogratulować Katowicom zdobycia trzech punktów. W pierwszej połowie graliśmy dobry, agresywny futbol. To było to, czego chcieliśmy. Nie przekuliśmy jednak tego w decydujący moment, a tuż przed zejściem do szatni straciliśmy gola. A to zawsze jest dodatkowa korzyść dla rywala - stwierdził Igor Jovićević cytowany przez oficjalną stronę Widzewa.
Chorwacki szkoleniowiec tuż po meczu bez ogródek opowiadał o błędach i słabych stronach swojego zespołu. - W drugiej połowie częściej brały u nas górę emocje, a nie taktyka i kontrola gry. Traciliśmy za dużo czasu na odzyskiwanie piłki. To druga porażka dla nas i trudny moment. Chcemy pokazać dobrą energię, umiejętności zawodników i dobry futbol. Tak było w pierwszej połowie, ale stracony gol był dla nas dużym ciosem - dodał Jovićević.
Szkoleniowiec Widzewa nie ukrywał również tego, że dokonane transfery póki co sprawiają jego drużynie problemy. Brak zgrania jest aż nadto widoczny, a wszystkiemu nie pomaga również narastająca presja. - Mieliśmy w składzie wielu nowych zawodników i tylko Juljan Shehu był jedynym z poprzedniego sezonu. Musimy poradzić sobie z presją, pracować ciężko na pozytywny moment. Zwycięstwo, które pozwoli nam nabrać pewności w tym krytycznym czasie - podsumował trener łódzkiego klubu.
Dla zajmującego 17. miejsce w tabeli Widzewa kolejną szansą na przełamanie będzie wyjazdowa potyczka ze świetnie dysponowaną Wisłą Płock. Ten mecz odbędzie się w sobotę 14 lutego o godzinie 20:15.









![La Liga: Real Madryt - Elche. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MH5539VPU7DCJ-C401.webp)



