Reklama

Reklama

Wspaniały lider, remis "Pasów" z Legią

Rozpoczęła się runda wiosenna Orange Ekstraklasy! Jako pierwsi na boisko wybiegli piłkarze lidera BOT GKS Bełchatów, którzy przed własną publicznością zmierzyli się z Górnikiem Łęczna.

Kibice piłkarscy i eksperci zastanawiali się, jak będzie prezentował się zespół z Bełchatowa po odejściu najlepszego strzelca Radosława Matusiaka do włoskiego Palermo. Fani BOT GKS nie mają się czego obawiać. Siła ognia ekipy prowadzonej przez Oresta Lenczyka nie zmalała o czym przekonali się "górnicy" z Łęcznej.

Reklama

Mistrz jesieni OE nie pozostawił rywalom złudzeń, kto jest lepszy. Bełchatowianie wygrali pewnie i wysoko 6:0 (2:0).

Pierwszą bramkę w rundzie wiosennej OE zdobył Rafał Boguski, który w 12. minucie dobił piłkę po strzale Edwarda Cecota. Na miano bohatera spotkania zasłużyli jednak Tomasz Jarzębowski i debiutujący w polskiej ekstraklasie napastnik rodem z Hondurasu Carlos Yair Costly. Obaj wymienieni zawodnicy dwukrotnie zmusili do kapitulacji bramkarza Górnika. Na listę strzelców wpisał się także Dariusz Pietrasik.

Bełchatowianie zainkasowali trzy punkty z wydatną pomocą rywali, a konkretnie Toniego Golema i Piotra Leciejewskiego. Chorwat już po kwadransie musiał udać się przedwcześnie do szatni. Obrońca Górnika szybko "zarobił" dwie żółte kartki i w konsekwencji ujrzał kartonik w czerwonym kolorze.

W 63. minucie bramkarz Górnika zatrzymał nieprzepisowo w polu karnym Dawida Nowaka. Sędzia Hubert Siejewicz nie miał wątpliwości i za ten faul Leciejewski zobaczył czerwoną kartkę. Od tego momentu bramki drużyny z Łęcznej strzegł Przemysław Tytoń, który tuż po wejściu na plac gry obronił rzut karny wykonywany przez Łukasza Gargułę.

W drugim piątkowym meczu 16. kolejki Cracovia zremisowała bezbramkowo przed własną publicznością z Legią Warszawa. Oba zespoły miały sytuacje do zdobycia gola, ale - jak przyznał po meczu Marcin Bojarski - ekipa ze stolicy stworzyła ich więcej.

Świetnie w bramce "Pasów" spisywał się Marcin Cabaj, który zachował koncentrację do samego końca, broniąc kąśliwy strzał Bartłomieja Grzelaka w doliczonym czasie gry. Chwilę wcześniej piłka po uderzeniu Rogera trafiła w słupek.

Najlepszą sytuację dla Cracovii miał pozyskany w przerwie zimowej Dariusz Kłus. W 61. minucie próbował on z bliska pokonać Łukasza Fabiańskiego, ale ten popisał się świetną interwencją.

Zobacz OPISY piątkowych spotkań

oraz

TABELĘ Orange Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Orange | gks | remis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama