Właściciel Pogoni uderza w Grosickiego. Ujawnił zarobki, szokujące żądania
Jakkolwiek to brzmi, odejście Kamila Grosickiego z Pogoni Szczecin jest bliżej niż dalej. We wtorkowe popołudnie gruchnęły wieści o tym, że legendarny pomocnik czuje się zawiedziony pierwszymi rozmowami z działaczami macierzystego klubu. Ledwie kilkadziesiąt godzin później nie wytrzymał właściciel "Dumy Pomorza", Alex Haditaghi. Biznesmen opublikował obszerny post w mediach społecznościowych, zdradzający przy okazji szczegóły oferty, jaka została przedstawiona 37-latkowi.

Nie dzieje się obecnie dobrze w Pogoni Szczecin. Finaliści ostatnich dwóch edycji Pucharu Polski znajdują się w dolnych rejonach tabeli PKO BP Ekstraklasy. Ponadto spore zamieszanie zrobiło się w temacie Kamila Grosickiego. Ten w przeszłości wielokrotnie powtarzał, że chciałby zakończyć karierę reprezentując granatowo-bordowe barwy i wreszcie wygrać z macierzystą drużyną jakiekolwiek trofeum. Póki co, więcej mówi się o jego potencjalnym odejściu. Mnóstwo zakulisowych informacji przekazuje zwłaszcza Radosław Majdan.
Kolejna porcja pojawiła się wczoraj na łamach Przeglądu Sportowego Onet. "Dostał on propozycję z klubu, która jest raczej nieposzanowaniem jego wkładu w to, co zrobił dla drużyny. Wiem, że sam zawodnik jest bardzo zawiedziony. Osobiście też zastanawiam się, w co gra zarząd Pogoni Szczecin. Prezes Haditaghi, który mówi, że bardzo chciałby Kamila w swoim klubie, ale z drugiej strony daje mu ofertę i jednoznacznie mówi, że chce zepchnąć chyba na niego tą odpowiedzialność. Jestem ciekawy, w którym kierunku pójdzie ta sytuacja" - przekazał emerytowany bramkarz.
Słowa te błyskawicznie wylądowały na wielu różnych portalach. I nie uszły one uwadze obecnemu właścicielowi "Dumy Pomorza". Alex Haditaghi, bo o nim mowa, z tego powodu zdecydował się na długie oświadczenie w mediach społecznościowych. Działacz dał kibicom mnóstwo konkretów. "Zaoferowaliśmy mu obecne wynagrodzenie w wysokości 160 000 zł miesięcznie, gwarantowany rok kontraktu oraz opcję przedłużenia kontraktu o kolejny rok, jeśli Kamil zagra 75% meczów (minimum 30 minut). To daje 1,5 roku gwarancji, plus kolejny rok, jeśli pozostanie zdrowy i będzie grał dobrze. Dodatkowo dodaliśmy wysokie premie drużynowe i indywidualne" - ujawnił kulisy negocjacji.
Taką wypłatę chciał Kamil Grosicki. Właściciel Pogoni nie krył się z niczym
Pomocnik jednak oczekuje innych warunków. Jakich dokładnie? "Domaga się nowej, dwuletniej umowy (łącznie 2,5 roku), która pozwoli mu dożyć 40. roku życia, ze znaczną podwyżką pensji do 250 000 zł miesięcznie oraz premią za podpisanie kontraktu w wysokości 2 000 000 zł. To daje około 8 000 000 zł w ciągu dwóch lat. Nie podpiszę tej umowy" - wyjaśnił Kanadyjczyk.
Nie dam się zmusić do złego układu przez jego przyjaznych dziennikarzy ani ludzi, którzy chcą wydać moje pieniądze za mnie. Nie przyjechałem tu, żeby być popularnym. Przyjechałem tu, żeby być odpowiedzialnym i wygrać. Nie powinienem nawet mówić o tym publicznie ani tłumaczyć się publicznie, ale zostałem do tego zmuszony. I mam prawdę po swojej stronie
Słowa biznesmena błyskawicznie zobaczyły setki tysięcy osób. W komentarzach panuje istne poruszenie. Część kibiców obiera stronę Kamila Grosickiego, część działacza. "Trudno mi sobie teraz wyobrazić, że ten temat będzie miał 'happy end'" - napisał choćby Daniel Trzepacz, lokalny dziennikarz zajmujący się Pogonią. Sporo fanów szykuje się na odejście legendy i jest to scenariusz naprawdę realny.












