Reklama

Reklama

Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0-0

W meczu 8. kolejki Ekstraklasy Wisła Kraków zremisowała u siebie z przedostatnim Śląskiem 0-0. Drużyna Roberta Maaskanta po raz pierwszy nie zdobyła bramki, a kibice ją wygwizdali i zaśpiewali: "Zero ambicji Wisełko!". W Śląsku udanie zadebiutował w roli trenera Orest Lenczyk, który w zeszłym sezonie był zmorą "Białej Gwiazdy" pełniąc funkcję szkoleniowca Cracovii.

Kliknij tutaj, aby zobaczyć zapis relacji na żywo z meczu Wisła - Śląsk

Reklama

Trener Maaskant musiał posłać do boju awaryjną obronę Wisły, gdyż Cleber i Chavez musieli pauzować. Duet stoperów Kowalski - Bunoza po raz ostatnio grał razem w feralnym spotkaniu z Karabach Agdam Baku.

Tymczasem znany dobrze przy Reymonta Orest Lenczyk odstawił od pierwszego składu Vuka Sotirovicia i z pomocy do ataku przesunął eks-wiślaka Piotra Ćwielonga. Najwyraźniej stary trenerski lis liczył na to, że niechciany przy Reymonta "Pepe" będzie chciał pokazać Wiśle, ile jest wart. I Orest miał nosa, bo w I połowie Ćwielong dwukrotnie mógł się wpisać na listę strzelców. Najpierw (23. min) w ostatniej chwili zablokował go Mateusz Kowalski, a później (po ładnym rozegraniu "klepki" z Przemysławem Kaźmierczakiem w 36. min) "Pepe" uciekł Sergowi Branco, lecz w sytuacji sam na sam strzelił nad spojeniem słupka z poprzeczką.

Co na to Wisła? Miała niezły okres między 10. a 18. minutą, w którym zepchnęła rywala w jego pole karne. W najlepszej sytuacji Nourdin Boukhari po podaniu Cezarego Wilka trafił w Piotra Ćwielonga. Najaktywniejszy był Patryk Małecki, który szarpał obiema flankami, a na prawej wspierał go Branco. Poczynania wiślaków były trochę sztuką dla sztuki: wymiana wielu podań, ale żadne z nich nie otwierało drogi do bramki. Nic dziwnego, że schodzących na przerwę piłkarzy gospodarzy żegnały gwizdy.

Trener Maaskant zareagował podwójną zmianą po przerwie wprowadzając Andraża Kirma (za Boukhariego) i Tomasza Jirsaka (za niezłego w I połowie Wilka). Długo te roszady niczego nie przynosiły. Dopiero po godzinie gry Wisła przycisnęła za sprawą duetu "krasnali" Małecki - Dragan Paljić. Prostopadłe podanie Serba do "Małego" zwiastowało niebezpieczną kontrę dla Śląska. Gości uratował Marian Kelemen, który obronił strzał Kirma.

Śląsk odgryzał się z rzadka, a na dodatek swego dnia nie miał Sebastian Mila, który nie radził sobie na środku ze swym kolegą z Groclinu Radosławem Sobolewskim, a i próba strzału z dystansu kompletnie mu nie wyszła.

W 87. min Śląsk mógł wywalczyć pełną pulę, ale Waldemar Sobota uciekł wprawdzie Bunozie, lecz nie oddał strzału z 7 m, tylko podawał do nikogo. Wrocławianie dobrze się jednak wywiązywali z zadań defensywnych i zasłużenie wywieźli z Krakowa punkt.

Michał Białoński, Grzegorz Wojtowicz z Krakowa

Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0-0

Wisła: Mariusz Pawełek - Serge Branco,  Mateusz Kowalski, Gordan Bunoza, Dragan Paljić - Radosław Sobolewski, Cezary Wilki (46. Tomasz Jirsak) - Patryk Małecki, Maciej Żurawski (77. Rafał Boguski), Nourdin Boukhari (46. Andraż Kirm) - Paweł Brożek.

Śląsk: Marian Kelemen - Krzysztof Wołczek, Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Amir Spahić - Tadeusz Socha, Dariusz Sztylka, Przemysław Kaźmierczak - Sebastian Mila - Piotr Ćwielong (76. Waldemar Sobota), Cristian Diaz (58. Łukasz Gikiewicz).

Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).

Żółte kartki: Socha.

Widzów: 15 tys.

Ekstraklasa - terminarz, wyniki, statystyki, tabela

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | Kraków | bramki | Orest Lenczyk | małecki | Śląsk | Wisła Kraków | Śląsk | Wisła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje