Wielkie emocje w Kotle Czarownic. Legia walczyła z Ruchem, jeden gol zadecydował
Ruch Chorzów i Legia Warszawa zmierzyły się ze sobą na start rundy wiosennej PKO BP Ekstraklasy. Pierwsza połowa tego spotkania była sporym rozczarowaniem, za to druga okazała się już o wiele lepsza. Przynajmniej o tyle, że padła w niej bramka. Po świetnej kontrze wyprowadzonej przez Pawła Wszołka do siatki trafił Marc Gual - trafienie Hiszpana było jedynym w tym meczu, więc to Legia dopisała do swojego ligowego dorobku cenne trzy punkty.

Ten mecz Legia Warszawa rozpoczęła od błędu i szybkiej żółtej kartki w obronie. Rafał Augustyniak, który ją obejrzał, wiedział, że przez całe 90 minut będzie musiał być bardzo ostrożny, aby nie osłabić zespołu gości. Od pierwszych minut widać było, że Ruch Chorzów chce postawić tu twarde warunki.
Drugim piłkarzem, który w tym meczu obejrzał żółtą kartkę, był Michał Feliks. Zawodnik Ruchu Chorzów w 29. minucie w pełni zasłużył na napomnienie, a wydaje się wręcz, że powinien otrzymać je wcześniej za ostry faul na Kapuadim. Goli jednak na Stadionie Śląskim, czyli "Kotle Czarownic" wciąż brakowało.
Trudno jednak mówić o golu, skoro żadna z drużyn nie potrafiła w pierwszej połowie oddać choćby jednego celnego strzału. Współczynnik oczekiwanych bramek po stronie Legii wynosił wówczas zaledwie 0,08, ten Ruchu prezentował się jeszcze gorzej - 0,03.
W drugiej połowie Legia się przełamała. Nie dała sobie odebrać przewagi
Kibice liczyli na to, że w drugiej połowie widowisko będzie ciekawsze. Od pierwszych chwil po zmianie stron lepszą drużyną był Ruch Chorzów, ale oczekiwanie na pierwszy celny strzał trwało.
W 55. minucie nadszedł nie tylko celny strzał, ale również gol dla Legii Warszawa. Goście do tej pory byli stłamszeni przez gospodarzy, ale świetna kontra wyprowadzona przez Pawła Wszołka zakończyła się golem Marca Guala. Przy golu Hiszpana asystował Blaz Kramer.
Ruch Chorzów nie poddał się po stracie gola. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia zaatakowali, ale musieli się bardziej otworzyć, a tym samym narazić się na groźne kontrataki. Jeden taki został zmarnowany w okolicach 70. minuty. Wtedy mogło być 2:0 dla Legii Warszawa.
"Niebiescy" walczyli do końca, ale punktu wywalczyć się już nie udało. Spotkanie na Stadionie Śląskim zakończyło się zwycięstwem przyjezdnych 1:0.
W następnej kolejce Legię Warszawa czeka teoretycznie łatwy mecz domowy z Puszczą Niepołomice, która po przerwie zimowej przegrała swoje spotkanie ze Stalą Mielec. Ruch Chorzów natomiast podejmie Wartę Poznań.













