Reklama

Reklama

Wielkie Derby Śląska dla Ruchu

Ruch Chorzów pokonał Górnika Zabrze 2-1 w rozgrywanych w piłkarskiej ekstraklasie po raz setny Wielkich Derbach Śląska. Pokonani utrzymali drugą pozycję w tabeli, ale w niedzielę przewagę nad nimi może powiększyć prowadząca Legia Warszawa.

Jubileuszowe derby miały uroczystą odprawę. Mecz obsługiwali dwaj spikerzy, którzy część swoich obowiązków wykonali w gwarze śląskiej. Piłkarze obu drużyn natomiast przed pierwszym gwizdkiem odebrali pamiątkowe medale.

Reklama

W pierwszej połowie lepsi byli goście, którzy objęli prowadzenie po trafieniu Radosława Sobolewskiego. Druga należała do "Niebieskich". Najpierw z rzutu wolnego wyrównał Filip Starzyński, a następnie strzałem głową sukces zapewnił im Piotr Stawarczyk.

Górnik - 37 punktów - doznał drugiej porażki w trzecim występie pod wodzą trenera Ryszarda Wieczorka. Na razie słabsze wyniki nie wpływają na pozycję w tabeli, bo utrzymał drugą. Zabrzanie tracą jednak trzy punkty do Legii, która w niedzielę w Gdańsku zagra z Lechią i może powiększyć przewagę.

Za ekipą z Zabrza plasują się Wisła - 34 pkt i Lech - 33. Te zespoły spotkały się w Poznaniu i gospodarze zwyciężyli 2-0. Gole w drugiej połowie zdobyli Panamczyk Luis Henriquez i Węgier Gergoe Lovrencsics.

Krakowianom nie wyszły na dobre podróże po kraju. W poniedziałek ulegli w Białymstoku Jagiellonii aż 2-5, a w piątek nie zdobyli ani gola, ani punktu w stolicy Wielkopolski.

Zadyszkę pod koniec piłkarskiej jesieni złapała też Pogoń, która świetnie spisywała się na początku sezonu. W 20. kolejce zremisowała w Szczecinie z Jagiellonią Białystok 1-1 i był to jej szósty mecz bez zwycięstwa, choć podopieczni trenera Dariusza Wdowczyka zdobyli w nich cztery punkty.

W sobotę gole padły w ciągu 120 sekund. W 18. minucie prowadzenie dla gospodarzy uzyskał Mateusz Lewandowski, a chwilę później wyrównał głową, po rzucie rożnym, Nigeryjczyk Ugochukwu Ukah.

"Portowcy" utrzymali piątą pozycję w tabeli, ale strata do czołówki rośnie. Ekipa z Białegostoku wciąż jest ósma.

Smaku zwycięstwa dawno nie zaznały też Widzew i Śląsk. W sobotę w Łodzi padł bezbramkowy remis. W przypadku obu drużyn to piąte kolejne spotkanie, którego nie wygrały.

Kibice i piłkarze jedenastki z Al. Piłsudskiego mogą się cieszyć jednak z przerwania serii czterech porażek. Jednak z 15 punktami, wszystkimi zdobytymi na własnym stadionie, zamyka ona ligową tabelę. Śląsk ostatnio głównie remisuje, ale to wystarcza, by zajmować 11. pozycję.

Ze swojej dyspozycji pod koniec roku mogą być za to zadowoleni zawodnicy Korony Kielce. W piątek zremisowali w Gliwicach z Piastem 1-1. To ich trzeci z rzędu mecz bez porażki i systematycznie oddalają się od strefy spadkowej.

Bohaterem spotkania był obrońca gości Kamil Sylwestrzak. W 51. minucie skierował piłkę do własnej bramki, a 20 minut - do właściwej i zapewnił swojej drużynie jeden punkt.

Nie popisał się natomiast jego kolega z zespołu Bartosz Kwiecień, który wszedł na boisko w doliczonym czasie gry i zdążył z niego zejść jeszcze przed końcowym gwizdkiem arbitra. Za faul na Tomaszu Podgórskim zobaczył czerwoną kartkę.

W niedzielę, oprócz meczu w Gdańsku, Podbeskidzie Bielsko-Biała podejmie Zawiszę Bydgoszcz. W poniedziałek tę serię gier zakończy potyczka Cracovii z KGHM Zagłębiem Lubin.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Ruch Chorzów | Górnik Zabrze | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje