Widzew złapał oddech. Niezwykle ważne zwycięstwo w cieniu protestów kibiców
Broniący się przed spadkiem Widzew pokonał 2:0 Motor Lublin i przedłużył szanse na utrzymanie. Choć na meczu był niemal komplet publiczności to rozegrano go bez dopingu - kibice łódzkiej drużyny w ten sposób protestowali przeciwko słabym wynikom zespołu. Mimo wygranej łodzianie po zakończeniu kolejki pozostaną w strefie spadkowej

Do meczu z Motorem Widzew przystępował z nożem na gardłem. W przypadku porażki strata do bezpiecznego mogłaby urosnąć do pięciu punktów. A przed spotkaniem pierwszy "bezpieczny" zespół (Piast Gliwice) był w zasięgu zwycięstwa z drużyną z Lublina.
W łódzkim zespole trudno o wielki optymizm, bo choć nieźle broni od kiedy zespół objął Aleksanadar Vuković (cztery gole w sześciu meczach), to fatalnie atakuje (pięć bramek). I remisami nie da się zapewnić utrzymania.
Przede wszystkim właśnie ofensywę musi poprawić szkoleniowiec. Motor miał też o co grać, bo w przypadku porażki znów uwikłałby się w walkę o utrzymanie. Zwycięstwo właściwie już zapewnia im spokój.
Widzewiacy nie wyglądali na bardzo zmotywowanych, bardziej sytuacja w tabeli działała na nich niekorzystnie. Kibice dołożyli swoje i zaczęli skandować obraźliwe epitety. W pierwszym kwadransie jedynie Mariusz Fornalczyk próbował wprowadzi zamieszanie, ale został zablokowany.
W 15. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zagraniu głową do środka piłka spadła pod nogi Carlosa Isaaca. Hiszpan kopnął mocno i było 1:0.
Widzew zdobył gola i nie zamierzał iść po więcej. Oddał piłkę rywalom, wolał skupić się na obronie i pilnować wyniku, choć do końca meczu zostało 75 minut. Do końca pierwszej połowy jeszcze tylko Isaac miał okazję, ale z około 15 metrów nie pokonał bramkarza. Motor też nie za bardzo naciskał i szanse po strzale głową miał tylko Karol Czubak.
Po przerwie pierwsi zaatakowali łodzianie. Fran Alvarez zagrał na lewo, Fornalczyk dośrodkował, a Emil Kornvig nie sięgnął piłki. W 55. minucie Alvarez świetnie zagrał do Bergiera, który podał do Lukasa Leragera i było 2:0.
Wtedy kibice poza trybuną D oddolnie wznowili doping. A za chwilę Alvarez celnie uderzył z rzutu wolnego, ale za łatwo, by sprawić kłopoty bramkarzowi. W 64. minucie trener Motoru już nie czekał i za jednym zamachem zrobił trzy zmiany. Wciąż trochę lepiej grał Widzew. W 73. minucie mocno strzelił Bergier, ale Gasper Tratnik świetnie interweniował.
W końcowce blisko kontaktowej bramki był Czubak, ale Drągowski obronił. Dzięki wygranej Widzew wydostał się nad strefę spadkową, ale tylko do poniedziałku. Każdy wynik meczu Piast Gliwice - Arka Gdynia sprawi, że łodzianie znów będą pod kreską.













