Widzew wrócił do żywych. Dwa gole w meczu z wiceliderem Ekstraklasy
W 21. kolejce Ekstraklasy Widzew zagrał na wyjeździe z Wisłą Płock, czyli klubem z czołówki tabeli. Łodzianie znaleźli się pod ścianą, przegrali dwa pierwsze mecze rundy wiosennej. Jak poradzili sobie tym razem? Widzew odniósł bardzo cenne zwycięstwo. Goście triumfowali 2:0. - To jest mecz założycielski - stwierdził Marcin Żewłakow podczas transmisji na żywo.

Podczas zimowego okienka transferowego Widzew poszedł na całość. Do łódzkiej drużyny trafili m.in. Bartłomiej Drągowski czy Przemysław Wiśniewski, czyli aktualni reprezentanci Polski. Gdyby tego było mało, klub Roberta Dobrzyckiego pobił rekord Ekstraklasy, ściągając Osmana Bukariego z MLS za ponad pięć milionów euro.
Jak na razie ogromne kwoty wydane latem i zimą na wzmocnienia nie idą w parze z wynikami. Po przerwie Widzew przegrał dwa mecze - 1:3 z Jagiellonią Białystok i 0:1 z GKS-em Katowice. W sobotę 14 lutego, w Walentynki, zespół Igora Jovicevicia pojechał do Płocka na mecz z Wisłą.
Jest przełamanie Widzewa. Pierwsza wygrana w rundzie wiosennej
Z Wisłą, która jest poukładana przez Mariusza Misiurę. Choć w poniedziałek jego ekipa przegrała 0:1 z Piastem Gliwice, to i tak sezon w jej wykonaniu jest świetny. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że drużyna z Płocka jest beniaminkiem Ekstraklasy.
Starcie w Płocku rozpoczęło się o godz. 20:15. Na pierwszego gola musieliśmy poczekać do 38. minuty. Rzut karny na bramkę zamienił Sebastian Bergier. Sędzia podyktował jedenastkę, ponieważ jeden z zawodników Wisły zagrał ręką w polu karnym. Goście zasłużenie wyszli na prowadzenie, dłużej utrzymywali się przy piłce oraz oddawali więcej strzałów.
Przy takim wyniku oba zespoły schodziły na przerwę. Po wznowieniu gry gospodarze wiedzieli, że muszą podkręcić tempo, aby powalczyć o wyszarpanie przynajmniej jednego punktu. To piłkarze z Płocka przejęli inicjatywę.
Trzeba podkreślić, że murawa stadionu im. Kazimierza Górskiego była fatalna. Trudno było wymieniać szybkie podania, szczególnie w okolicach oby szesnastek, gdzie ciemnego błota było najwięcej.
Widzew próbował kąsać rywali kontrami. W jeden z nich obiecująco popędził Mariusz Fornalczyk. Były zawodnik Korony Kielce zagrał do wspomnianego Osmana Bukariego, jednak 27-latek nie skorzystał z okazji do podwyższenia prowadzenia. Zawodnicy Wisły często przebywali na połowie przeciwnika, jednak łodzianie bronili naprawdę szczelnie i przede wszystkim skutecznie.
Ostatecznie w Płocku padły dwie bramki. Gola na 2:0 dla Łodzian strzelił Emil Kornvig. - To mecz założycielski dla Widzewa - mówił Marcin Żewłakow na antenie Canal+Sport.
Goście odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej, natomiast dla zespołu Mariusza Misiury to druga porażka z rzędu oraz drugi mecz, w którym jego podopieczni nie potrafią strzelić gola. Dzięki wygranej klub z Łodzi opuścił strefę spadkową i obecnie zajmuje 14. miejsce (23 pkt). Wisła Płock nadal plasuje się na pozycji wicelidera (33 pkt).












