Reklama

Reklama

Widzew: Lista życzeń Grajewskiego

Kilka tygodni temu trener Jerzy Kasalik powiedział, że przygotowania do rundy wiosennej trzeba zacząć od transferów.

Szkoleniowiec Widzewa ma rację, bo trudno oczekiwać, że piłkarze sprowadzeni w ostatniej chwili odpowiednio wkomponują się w zespół. Generalny menedżer Andrzej Grajewski w zasadzie godzi się z Kasalikiem i zapowiada sprowadzenie do Widzewa kilku pierwszoligowych zawodników.

Jednak lista piłkarzy, których Grajewski chętnie widziałby w Widzewie, jest raczej mało realna. Menedżer oparł swoją listę na piłkarzach trzech klubów: Lecha Poznań (bo ten klub od kilku lat jest mu winien pieniądze), GKS-u Katowice (bo prezes Dziurowicz ogłosił, że wszyscy jego piłkarze są do kupienia) i Szczakowianki Jaworzno (bo gra w II lidze, a ma piłkarzy z pierwszoligowymi aspiracjami).

Reklama

Te kalkulacje są jednak mało prawdopodobne.

Lechici są winni Grajewskiemu pieniądze już kilka lat i wcale nie mają zamiaru spieszyć się ze spłatą. Działacze z Poznania już zapowiedzieli, że nie ma raczej mowy o odejściu z Lecha takich piłkarzy jak np. Piotr Jacek. Nie ma też mowy o definitywnym transferze Michała Golińskiego. Łódzcy działacze mogą ewentualnie mieć nadzieję na to, że ten zawodnik nie wróci zimą do Lecha, tylko zostanie w Łodzi do końca wypożyczenia. W Poznaniu chcą także podpisać nowy kontrakt z Norbertem Tyrajskim. Działacze Lecha oferują natomiast Mariusza Mowlika (ostatnio wypożyczony do Polonii), który ma minimalne szanse na wywalczenie miejsce w pierwszym składzie. Natomiast ruch transferowy na linii Poznań-Łódź może mieć miejsce w odwrotnym kierunku, bo szkoleniowcy Lecha chętnie widzieliby w swoim składzie Michała Stasiaka, a być może także Piotra Włodarczyka (w przypadku odejścia Reissa). Jak pokazują przykłady z przeszłości, Grajewski raczej nie będzie odmawiał...

Mało realny jest także transfer któregoś z wyróżniających się piłkarzy GKS-u Katowice. Piotr Dziurowicz, po jednym z przegranych meczów swojej drużyny ,wystawił wszystkich zawodników na listę transferową, ale trzeba to raczej tratować jako środek nacisku na piłkarzy. Prezes GKS-u nie pozbędzie się przecież wszystkich piłkarzy, bo kim grałby wiosną? Nawet jeśli to uczyni, to na pewno nie ma co liczyć na bezpłatne przejście takich piłkarzy jak Jarosław Tkocz czy Stanisław Wróbel. Za darmo mógłby przejść do Widzewa napastnik Marcin Bojarski (skończył mu się kontrakt), ale piłkarz już uciął wszelkie spekulacje na ten temat informując, że ma finansowo korzystniejsze oferty (np. z Cracovii).

Jeśli chodzi o piłkarzy Szczakowianki Jaworzno to raczej decydującą rolę w tej sprawie odegra PZPN. Jeśli piłkarska centrala cofnie karę dziesięciu ujemnych punktów przyznanych klubowi z Jaworzna przed sezonem (a na to się zanosi) to Szczakowianka automatycznie stanie się liderem II ligi i głównym faworytem do awansu. W takiej sytuacji mało prawdopodobne jest, by piłkarze tego klubu chcieli zmieniać barwy klubowe, tym bardziej że zarobki w Jaworznie mają pierwszoligowe. Powalczyć można ewentualnie o Dariusza Kozubka, któremu skończy się wkrótce kontrakt, ale ponoć chętnie sprowadziło by go do siebie także kilka innych pierwszoligowych klubów.

Poza zawodnikami tych trzech klubów wspomina się także o możliwości sprowadzenia Jarosława Dziedzica (jest wolnym zawodnikiem), Krzysztofa Kozika (bramkarza RKS Radomsko) i Błażeja Jankowskiego.

Podsumowując listę życzeń jaką sporządził Andrzej Grajewski, można od razu stwierdzić, że transfery Widzewa przed rundą wiosenną będą przebiegały według przerabianego już nie raz scenariusza, że ostatecznie do klubu trafiają nie ci piłkarze, których "klub zamierza sprowadzić" tylko ci którzy nie znajdą sobie innego pracodawcy, czyli po prostu najtańsi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje