Walka o fotel lidera, przewrót w Ekstraklasie był o włos. Wielki zwrot w Białymstoku
PKO BP Ekstraklasa w bieżącym tygodniu przyniosła swym sympatykom nieco emocji również i we wtorek. W takich nietypowych okolicznościach odbył się bowiem zaległy mecz 16. kolejki między Jagiellonią Białystok i GKS-em Katowice - i z tego starcia zwycięsko zwycięsko wyszła "Duma Podlasia, która zatriumfowała 2:1. To było jednak mimo wszystko odrobinę za mało, by objąć fotel lidera rozgrywek.

W poniedziałkowy wieczór doszło do domknięcia 25. kolejki PKO BP Ekstraklasy - w Szczecinie Pogoń podjęła Koronę Kielce i mimo początkowej wpadki z golem samobójczym ostatecznie zatriumfowała ona 2:1.
To jednak, mocno nietypowo, nie był koniec emocji związanych z PKO BP Ekstraklasą przed weekendem - nazajutrz bowiem do akcji ruszyły Jagiellonia Białystok i GKS Katowice, które rozegrały między sobą zaległy mecz z 16. serii gier.
Nadrobione ligowe zaległości. Jagiellonia starła się z GKS-em Katowice
Pierwszy gwizdek wybrzmiał tu krótko po godz. 19.00 i początkowo obie drużyny ze spokojem "wyczuwały się" na murawie - z czasem jednak zaczęła się rysować pewna przewaga gospodarzy, którzy przejęli inicjatywę.
Do ataku ruszył chociażby - bez niespodzianki - Jesus Imaz, który jednak prędko został przyłapany na ofsajdzie. "GieKSa" odpowiedziała z kolei m.in. niecelnym strzałem Arkadiusza Jędrycha.
W pewnym momencie "Duma Podlasia" zaczęła już zdecydowanie zamykać oponentów na ich połowie w okolicach 30 - 40 metra - i ta konsekwencja ostatecznie się opłaciła, bowiem podopieczni Adriana Siemieńca zdołali otworzyć wynik w 11. minucie.
Wówczas to Bartosz Wdowik zagrał w stronę Alexa Pozo, a ten, mimo pilnującego go Borji Galana, zdołał oddać zaskakujący strzał głową, przy którym bramkarz Rafał Strączek nie miał żadnych szans.
Ekipa z Górnego Śląska próbowała szybko odpowiedzieć - atak w polu karnym wykonał m.in. Bartosz Nowak, natomiast został on prędko przyblokowany przez zwarte szeregi defensywy "Jagi".
Tymczasem w 18. minucie doskonałą szansę na podwyższenie prowadzenia drużyny miejscowej miał Dawid Mazurek - jego płaski strzał obił jednak słupek, ku zawodowi kibiców zgromadzonych na stadionie. Mimo wszystko za tę akcję młodemu zawodnikowi jak najbardziej należały się oklaski.
Przewaga piłkarzy Siemieńca znów zaczęła się rysować coraz wyraźniej. Najpierw strzał oddał Imaz, nie mogąc jednak zaskoczyć golkipera, a potem, w 22. minucie, niczym z armaty huknął Afimico Pululu, trafiając jednak wysoko w trybuny.
W 25. minucie przed bramką Strączka zrobił się kolejny "kocioł" - i wówczas Imaz wykonał ni to strzał, ni podanie, które jednak miało szansę trafić do Pululu, ale ostatecznie tor lotu futbolówki został w pole przecięty przez jednego z defensorów GKS-u.
Niebawem, w 27. minucie, w końcu i goście mieli szansę na zdecydowany atak - Nowak wykonał dośrodkowanie w "szesnastkę" a tam do piłki próbował dostać się Ilja Szkuryn, który jedna koniec końców był na spalonym.
Późniejsze minuty spotkania upływały raczej spokojnie, aż w 38. minucie ciekawą akcję w krótkich podaniach rozegrali znowu gospodarze - skończyło się jednak na stracie po próbie zagrania ze strony Pululu.
Prawdziwy przełom nastąpił w 45. minucie - wówczas to po serii spokojnych podań zawodników Jagiellonii piłka trafiła do Pululu. Ten strzelił między nogami Strączka, ale futbolówka została wybita praktycznie z linii przez Lukasa Klemenza. Wówczas jednak do dobitki dopadł Taras Romanczuk i było 2:0 dla ekipy ze stolicy województwa podlaskiego. Takim też rezultatem zakończyła się pierwsza połowa.
Na początku drugiej części starcia obiecującą szansę znów mieli gospodarze, ale Pozo dość nierozsądnie próbował przejąć piłkę, która de facto była posyłana w stronę Wdowika - i akcja spaliła na panewce.
Potem nieco przebudziła się "GieKSa" - na strzał z dystansu zdecydował się Marcin Wasielewski, a potem, z nieco mniejszej odległości, próbę uderzenia wykonał Eman Marković, ale oba uderzenia zostały zablokowane.
W 51. minucie do siatki trafił Imaz, będąc wcześniej sam na sam z bramkarzem rywali, ale sędzia odgwizdał tu dosyć oczywistego spalonego - piłkarz "Jagi" znajdował się o kilka metrów za linią obrony rywali w momencie podania.
Trzy minuty później przypomniał o sobie Nahuel Leiva, który zszedł z lewej flanki i próbował dośrodkowania, ale został prędko zneutralizowany. W odpowiedzi drużyna z Katowic ruszyła z własną ofensywą, której centralną postacią był Szkuryn - ten jednak nieco pogubił się z futbolówką przy nodze i ostatecznie Sławomir Abramowicz nie musiał nawet interweniować.
Nieco później golkiper jednak zmuszony był do popisania się swymi umiejętnościami - najpierw przy próbie Erika Jirki odbił piłkę... nogą, a potem zdołał wybić futbolówkę lecącąc górą w stronę bramki, przy okazji boleśnie zderzając się z Szkurynem.
W 64. minucie z rajdem w głąb "szesnastki" przeciwników wykonał Pululu, który jednak uderzył mocno niecelnie, wyraźnie nad poprzeczką. Potem nastąpił fragment gry, w którym to goście naciskali na oponentów - m.in. Jirka znów szukał szczęścia pod bramką Abramowicza, ale ten wykazał się świetnym refleksem.
Potem nastąpiła swoista futbolowa stagnacja - żadna ze stron przez dłuższy czas nie była w stanie skonstruować dobrego ataku, a wydarzenia boiskowe opierały się głównie o walkę o piłkę między "szesnastkami".
Zmiana nadeszła w 82. minucie - wówczas Jirka doczekał się w końcu trafienia po tym, jak uderzył z wnętrza pola karnego, a nisko lecąca futbolówka najpierw wpadła w kozioł, a potem trafiła do siatki obok bezradnego bramkarza. Było już tylko 2:1.
Taki też rezultat utrzymał się do końcowego gwizdka - choć jeszcze w 91. minucie Wasielewski był bliski doprowadzenia do wyrównania po swym strzale głową. Tym samym "Jaga" zgarnęła trzy punkty, ale też o włos ominęło ją objęcie pozycji lidera tabeli - by taki scenariusz się spełnił, musiałaby pokonać "GieKSę" różnicą co najmniej dwóch goli...
PKO BP Ekstraklasa. Kiedy kolejne mecze Jagiellonii Białystok i GKS-u Katowice?
W ramach 26. kolejki Ekstraklasy GKS Katowice zmierzy się na wyjeździe z Cracovią, z kolei Jagiellonia Białystok podejmie u siebie Wisłę Płock. Obie potyczki zaplanowano na sobotę 21 marca.












