"W sobotę poznamy mistrza Polski". Kluczowy mecz, to ostatnia przeszkoda
Lech Poznań, Górnik Zabrze, a może ktoś z drugiego szeregu. Na cztery kolejki przed końcem PKO Ekstraklasy sytuacja wydaje się jasna na tyle, by napisać, że 2 maja najpewniej poznamy nowego mistrza Polski. Kluczowe spotkanie zostanie rozegrane w Lublinie. - Jeśli Lech wygra z Motorem, to już nikt go nie dogoni. Nawet Górnik. Za Lechem przemawia rozkład jazdy i fakt, że ma 3 punkty przewagi nad Górnikiem i lepszy bilans spotkań z tym rywalem - mówi nam Janusz Kudyba, telewizyjny ekspert, mistrz Polski i król strzelców pierwszej ligi.

Lech Poznań jest liderem PKO Ekstraklasy. Kolejorz ma 52 punkty i 3 punkty przewagi nad drugim Górnikiem Zabrze. Dalej są Jagiellonia Białystok i Raków Częstochowa z 46 punktami i mająca 45 punktów Wisła Płock. - Jednak te trzy ostatnie drużyny już się nie liczą w walce o tytuł mistrza Polski. Nie przy czterech kolejkach i możliwych 12 punktach do zdobycia. Jakby było jeszcze siedem kolejek i 21 punktów do zdobycia przy tej stracie to nie skreślałbym Jagi, Rakowa i Wisły, ale w tej sytuacji te drużyny nie mają szans - przekonuje nas Janusz Kudyba.
Jeśli Lech wygra z Motorem, to koniec
Trudno się dziwić tak kategorycznej opinii eksperta. Wystarczy spojrzeć na rozkład jazdy Lecha. Wyjazd do Lublina na mecz z Motorem, a potem Arka Gdynia u siebie, wyjazd do Radomiaka i na koniec mecz z Wisłą Płock w Poznaniu. - Lech jest w stanie wygrać wszystkie cztery spotkania. A według takiego najbardziej pesymistycznego scenariusza powinien zdobyć 8 punktów za dwie wygrane u siebie i dwa wyjazdowe remisy. Jeśli jednak Lech wygra w sobotę z Motorem, to już nikt go nie dogoni, to zamknie sprawę tytułu - ocenia ekspert.
Szanse Lecha na tytuł Kudyba już teraz ocenia na 99 procent. Nie tylko z powodu przyjaznego terminarza. Są też inne okoliczności. - Jak patrzę na tabelę, to tylko Górnik jest według mnie w stanie dogonić Lecha. Żeby jednak z nim wygrać, musi mieć na koniec o 1 punkt więcej, bo przy równej liczbie punktów mistrzem zostanie Lech. A to ze względu na lepszy bilans bezpośrednich spotkań (Lech wygrał oba mecze z Górnikiem - dop. red.) - zwraca uwagę Kudyba.
Nikt nie gra tak pięknie, jak Górnik
Górnik nie przegrał od dwóch miesięcy. Z 7 ostatnich spotkań wygrał 4, a 3 zremisował. Do tego dochodzi niezły bilans bramkowy 10:3. Słowem, dobrze to wygląda. - A jeszcze byśmy mogli dodać, że nikt nie gra tak pięknej dla oka piłki, jak Górnik. Jednak ta drużyna, to największy kameleon ligi. Górnika cenię i szanuję, ale jednak ich wysoka pozycja jest dla mnie dowodem na słabość polskiej ligi. Są wysoko, bo Jagiellonia gra w kratkę, a Raków wpadł w perturbacje po zmianie trenera. Oni to wykorzystali. Dogonienie Lecha wydaje mi się jednak niemożliwe - przyznaje nasz rozmówca.
Górnik w tych ostatnich czterech kolejkach zagra z: Arką (wyjazd), Zagłębiem Lubin (dom), Wisłą Płock (wyjazd) i Radomiakiem u siebie. - To nie jest może jakiś super trudny terminarz, ale mecz w Płocku to jest pułapka. Także dlatego uważam, że w sobotę poznamy mistrza Polski - wyrokuje Kudyba.
Lech poczuł krew i już nie odpuści
Zdaniem naszego rozmówcy jest coś jeszcze. Coś, co przemawia za Lechem nawet bardziej niż korzystny terminarz. - Lech jest w sytuacji drużyny, która poczuła krew i już tego nie puści. Jakby jeszcze w dwóch z czterech spotkań miał Lech rywali pokroju Górnika, Jagi czy Rakowa, to bym pewnie nie powiedział, że wygrają ligę. A tak, to trudno mi powiedzieć inaczej.
- Zresztą wystarczy spojrzeć na piłkarski potencjał drużyny. W ofensywie to jest potęga. Był ostatnio taki mecz, gdzie Ishak grał słabo, ale tam jest tylu klasowych piłkarzy, że nawet tego nie było widać. Trener Niels Frederiksen też wie, jak to się robi. Jego doświadczenie jest taką wartością dodaną - kwituje Kudyba, a my tylko dodajmy, że tak chwalony przez naszego ekspert szkoleniowiec wciąż nie ma kontraktu na nowy sezon.












