Udany debiut w Gdyni. Zrównali się z Legią. Trwa walka o utrzymanie
Tylko kilkadziesiąt godzin Legia Warszawa cieszyła się z trzypunktowej przewagi nad strefą spadkową. We wtorkowy wieczór punktami z "Wojskowymi" w tabeli PKO BP Ekstraklasy zrównała się Arka. Udanie w roli trenera gdyńskiej ekipy zadebiutował trener Dariusz Banasik. Pozamiatane zrobiło się już po pierwszej połowie. Gospodarzom w drugich czterdziestu pięciu minutach pozostała tylko albo aż obrona korzystnego rezultatu. Gościom dodatkowo utrudniła zadanie czerwona kartka.

Kibice na spore emocje mogli nastawiać się od pierwszego gwizdka arbitra, ponieważ obu zespołom szalenie zależało na punktach. Jako trener Arki debiutował dziś Dariusz Banasik, który ma za zadanie utrzymać ją w PKO BP Ekstraklasie. 52-latek nie miał jednak łatwego zadania, ponieważ KGHM Zagłębie dość niespodziewanie w obecnie trwającej kampanii bije się o europejskie puchary. Potencjalny triumf "Miedziowych" dałby im zresztą awans na pozycję wicelidera.
Dodatkowy smaczek? Relacja opiekunów zespołów. "Z Leszkiem Ojrzyńskim znamy się bardzo dobrze, gdyż na studiowaliśmy razem na warszawskim AWF. Fajnie się spotkać i powspominać. (…) Od Leszka dostałem SMS, oddzwoniłem, umówiliśmy się na kawę przed meczem. Wiadomo, że niektórymi ma się lepsze, z innymi gorsze, ale z trenerem Ojrzyńskim mam bardzo dobre wspomnienia" - mówił wspomniany już przez nas Dariusz Banasik na łamach "trojmiasto.pl".
Od godziny 19:00 nie było jednak sentymentów. Wynik został otwarty stosunkowo szybko, ponieważ kwadrans po rozpoczęciu potyczki futbolówkę w okienko skierował Oskar Kubiak. Radość piłkarza Arki na moment przerwał główny arbiter. Patryk Gryckiewicz podbiegł do monitora VAR, lecz kilkudziesięciosekundowa analiza powtórek nie spowodowała zmiany decyzji i oficjalnie fani w żółto-niebieskich barwach mogli wybuchnąć z radości.
Na tym nie skończyły się ataki miejscowych, którzy wręcz stłamsili KGHM Zagłębie. Aktywny był zwłaszcza zdobywca gola. Około 26. minuty próbował znów pokonać bramkarza uderzając piłkę z dystansu. Potem niewiele brakowało mu do skutecznej główki po dośrodkowaniu Sebastiana Kerka. To właśnie drugi z panów świętował tuż przed zmianą stron. Niemiec przymierzył bezpośrednio z rzutu wolnego. Futbolówka do siatki wpadła przy samym słupku, Jasmin Burić nie miał absolutnie nic do powiedzenia.
Bez niespodzianki po przerwie. Czerwona kartka pogrążyła Zagłębie Lubin
"Kerk ściąga pajęczynę z rzutu wolnego" - cieszyli się Gdynianie w mediach społecznościowych. A graczy KGHM Zagłębia czekała męska rozmowa w szatni. Zero celnych strzałów mówiło samo za siebie. Na początku drugiej połowy sytuacja Lubinian stała się koszmarna, ponieważ drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, otrzymał Michał Nalepa. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego od tego momentu potrzebowali cudu, by wrócić do domu z choćby jednym "oczkiem" do tabeli.
Ale się nie poddali, czego efektem był gol kontaktowy Levente Szabu. Węgier spokojnie wykorzystał dośrodkowanie posłane przez Marcela Regułę. Nadzieje gości na korzystny zgasły jednak wraz z trafieniem Vladislavsa Gutkovskisa. Zespół wymienił wcześniej kilka szybkich podań. Łotyszowi pozostało tylko dołożenie nogi. Więcej bramek w środowy wieczór już nie padło.
Dzięki zwycięstwu Arka zrównała się punktami w tabeli z Legią Warszawa. Walka o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie trwa w najlepsze.












