Trzęsienie ziemi w Rakowie. Media: To dlatego pożegnali się z trenerem. Padł konkretny zarzut
3 maja kraj nad Wisłą obiegła dość niespodziewana informacja. Po raptem kilku miesiącach współpracy, Raków Częstochowa postanowił pożegnać się ze swoim dotychczasowym szkoleniowcem - Łukaszem Tomczykiem. Wiele osób do teraz zachodzi w głowę, co było powodem tak nagłego rozstania w kluczowej fazie sezonu. Media przekazały informacje, które mogą rzucić zupełnie nowe światło na decyzję zarządu "Medalików".

W grudniu 2025 roku w PKO BP Ekstraklasie doszło do jednego z najgłośniejszych trenerskich transferów ostatnich lat. Twórca potęgi Rakowa Częstochowa - Marek Papszun - zmienił klubowe barwy, zasilając szeregi Legii Warszawa.
"Medaliki" bardzo szybko zapełniły powstałą lukę, sięgając po Łukasza Tomczyka, 37-letniego szkoleniowca, który wcześniej pełnił funkcję między innymi głównego sternika Polonii Bytom. To na jego barki spadła arcytrudna misja utrzymania Rakowa na szczycie tabeli PKO BP Ekstraklasy.
Przygoda ta była jednak bardzo wyboista. Tomczyk przywitał się z kibicami Rakowa... ligową porażką w meczu z Wisłą Płock. W późniejszym czasie "Medaliki" grywały natomiast bardzo "w kratkę", co spowodowało odpadnięcie z tegorocznej edycji Ligi Konferencji na etapie 1/8 finału, a także porażkę w finale tegorocznej edycji Pucharu Polski. Ostatecznie nowy trener poprowadził zespół w 17 spotkaniach, notując bilans: 6 zwycięstw, 5 remisów oraz 6 porażek.
Wspomniany wyżej mecz finałowy ostatecznie przelał czarę goryczy. Raptem 24 godziny po porażce Rakowa w świat poszła nieoczekiwana informacja - Łukasz Tomczyk przestał pełnić funkcję trenera drużyny z Częstochowy.
Oto powód trzęsienia ziemi w Rakowie Częstochowa. "Stracili wiarę"
Zapewne wiele osób zastanawiało się, dlaczego Raków podjął tak drastyczną decyzję i to w dodatku na absolutnym finiszu sezonu 2025/2026. Odpowiedź na to pytanie padła z ust Kamila Głębockiego, w ramach rozmowy w podcaście "Na Wylot".
- Łukasz Tomczyk to niedoświadczony trener. Niestety, nie opanował szatni. Takie informacje do mnie docierają. Ludzie w klubie, z Michałem Świerczewskim, stracili wiarę, że on to dźwignie. Nie możesz tak zagrać finału. To nie był kluczowy czynnik, ale to przeważyło - mówił częstochowski dziennikarz.
Zatrudnienie szkoleniowca bez imponującego CV było bardzo ryzykownym ruchem ze strony Rakowa. Jak widać, ów ryzyko zupełnie nie opłaciło się "Medalikom". W mediach już teraz możemy znaleźć podpowiedzi ws. tego, kto zostanie namaszczony na następcę 37-letniego szkoleniowca.












