Reklama

Reklama

Trener Legii chwali ŁKS

- ŁKS to doświadczona, pewna siebie drużyna. Na mecz z nami zmobilizuje się wyjątkowo, ale tak jest z każdym rywalem. Na Legię wszyscy się mobilizują. Nasi zawodnicy muszą być do tego przyzwyczajeni - mówił trener Legii, Jan Urban przed sobotnim spotkaniem z ŁKS w Warszawie.

Stołeczny klub przystąpi do meczu bez Inakiego Astiza. Hiszpański obrońca będzie pauzował za cztery żółte kartki.

- Do dyspozycji mamy praktycznie 18 zawodników i lista na najbliższy mecz stworzyła się sama - przyznał szkoleniowiec stołecznego zespołu. - Wielkich zmian nie będzie, nie mamy takich możliwości, chociaż liczę, że może zawodnicy niebędący do tej pory w najlepszej dyspozycji w końcu odzyskają formę i nas wspomogą. To podniosłoby jakość gry naszej drużyny - wyraził nadzieję Urban.

- W sobotę gramy z ŁKS - powtórzył trener. - To drużyna potrafiąca się zmobilizować, kiedy spotyka się z przeciwnikiem teoretycznie dużo mocniejszym. W Warszawie łodzianie zdecydowanie pokonali Polonię i nawet z Lechem w Poznaniu potrafili zremisować. Lech co prawda atakował, ale ten punkt dla ŁKS to nie był przypadek. Też mieli swoje okazje. To doświadczona drużyna, pewna siebie. Byli na straconej pozycji. Przed rozpoczęciem rundy wiosennej mówiono, że to główny kandydat do spadku. Postawili na doświadczonych graczy i to im wyszło na dobre. Jedno zwycięstwo, jeden remis i są praktycznie uratowani przed spadkiem. To też pozwala im na grę na pewnym luzie, bo są w dużo lepszej sytuacji od innych drużyn - podkreślił szkoleniowiec.

Reklama

- Będą bardzo sprężeni, zdeterminowani, żeby pokazać się w Warszawie. Ale kto nie jest? Każda drużyna przyjeżdżająca na Legię ma dużo większą motywację niż przeciwko innym rywalom. Pokonanie Legii daje duży oddźwięk medialny. Nasi zawodnicy muszą być przyzwyczajeni, że nawet będący w słabej formie przeciwnik przeciwko nim zagra wyjątkowo dobrze. Przykład Ruchu jest tutaj najlepszy. W lidze wszystko przegrywają, a z nami wygrali - przypomniał nieudany środowy występ.

- W pierwszej połowie meczu pucharowego miałem wrażenie, że nasi zawodnicy trochę zlekceważyli Ruch, który na wyjazdach wiosną strzelił w lidze jedną bramkę, zdobył zaledwie cztery punkty - stwierdził Urban. - Uwierzyli, że ten mecz nie będzie wcale taki trudny. W drugiej połowie nastąpiła reakcja, graliśmy lepiej, ale w piłce takie sytuacje się mszczą. Ruch miał jeden kontratak, strzelił gola i mimo, że stwarzaliśmy sytuacje, to nic nie zrobiliśmy. Tak bywa, że jak od razu nie wykorzysta się szansy, to już potem się nie udaje. Jak nie potraktuje się przeciwnika na sto procent, to potem srogo się za to płaci. Tak było w tym przypadku - przyznał szczerze niepocieszony trener.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL