To nie koniec koszmaru Legii. Kat "Wojskowych" w akcji, pojawił się komunikat
Wciąż nie kończy się zła passa Legii Warszawa. Legendarnego klubu póki co nie odmieniło nawet przyjście Marka Papszuna, którego debiut zakończył się porażką 1:2 z Koroną Kielce. Kibice są wściekli, a złość nie minie im także po najnowszym komunikacie wydanym przez PKO BP Ekstraklasę. Działacze na moment wrócili do scen dziejących się kilka dni temu w stolicy naszego kraju. I docenili bohatera przyjezdnych. Mariusz Stępiński, bo o nim mowa, zaliczył wymarzony powrót do ojczyzny.

Jakkolwiek to zabrzmi, Legia Warszawa po raz ostatni z meczowego triumfu w PKO BP Ekstraklasie cieszyła się pod koniec września zeszłego roku. Stołeczny zespół wpadł w przepotężny kryzys, który zaowocował spadkiem na przedostatnie miejsce w tabeli. Światełka w tunelu wciąż nie widać, bo pierwsze spotkanie Marka Papszuna również zakończyło się porażką. Sensacyjnie trzy punkty z Łazienkowskiej wywiozła Korona Kielce. Bohaterem popularnych "Scyzorów" okazał się Mariusz Stępiński.
To właśnie on jako jedyny strzelał gole spośród ekipy przyjezdnej. Lepszego debiutu w nowych barwach 30-latek po prostu nie mógł sobie wyobrazić. Napastnik dał zresztą wtedy show nie tylko na boisku. Sporym echem odbił się jego wywiad dla stacji Canal+ Sport. "Byliśmy wyżej w tabeli, więc to normalne zwycięstwo" - wypalił na wstępie. "Oczywiście mówię to pół żartem, pół serio. Inauguracja rundy to taki moment niewiadomej. Wszyscy się szykują, chcą jak najlepiej przygotować, ale jest taka niepewność, jak to będzie wyglądało. Dlatego bardzo cieszymy się, że udało nam się wygrać" - dodał w dalszej części wypowiedzi.
Mariusz Stępiński wyróżniony przez PKO BP Ekstraklasę. Był najlepszy
Co warto zaznaczyć, był to powrót snajpera do ojczyzny. Od 2016 roku występował we Francji, Włoszech oraz na Cyprze. Ponowna aklimatyzacja w kraju nad Wisłą przebiegła jednak w ekspresowym tempie. Osiągnięcie 30-latka docenili także organizatorzy rozgrywek. W środowe popołudnie Mariusza Stępińskiego wybrano zawodnikiem dziewiętnastej kolejki najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej. Komunikat pojawił się w mediach społecznościowych. "Z wielkim przytupem wrócił do ekstraklasy!" - zauważył od razu jeden z internautów.
I o ile nowy gracz Korony zapewne prędko nie zapomni scen z Warszawy, o tyle wymazać je z pamięci muszą piłkarze Legii. CWKS najbliższą potyczkę rozegra 7 lutego. Podopieczni Marka Papszuna zmierzą się wtedy na wyjeździe z Arką Gdynia. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.












