To już raczej koniec piłkarza w Lechu Poznań. Zaskakująca decyzja Frederiksena
Kluczowym fragmentem przygotowań dla piłkarzy "Kolejorza" jest zgrupowanie w Abu Zabi - to tam, w cieple, mistrzowie Polski mają szlifować formę na pierwszych sześć tygodni rundy, gdy czeka ich niemal wyłącznie gra co trzy/cztery dni. W klubie do ostatniej chwili czekano z ogłoszeniem kadry na zgrupowanie. I ostatecznie zabrakło w niej jednego piłkarza, który miał początkowo potencjał na gwiazdę. I nie chodzi o Taofeeka Ismaheela, który w ostatniej chwili otrzymał wizę.

Obrona mistrzostwa Polski, zdobycie po 17 latach przerwy Pucharu Polski, awans przynajmniej do 1/8 finału Ligi Konferencji - to trzy zadania "Kolejorza" na wiosenną część sezonu. A ta zacznie się już na sam koniec stycznia, od domowego meczu z Lechią Gdańsk. Później drużynę trenera Nielsa Frederiksena czekają niemal wyłącznie spotkania co trzy albo cztery dni, aż do przerwy reprezentacyjnej w marcu. Do planowych meczów w Ekstraklasie dojdzie bowiem jeszcze zaległe ligowe spotkanie z Piastem Gliwice, mecz w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze, wreszcie dwumecz w Lidze Konferencji, tu rywal znany będzie 16 stycznia.
A później ewentualnie też kolejny pucharowy dwumecz, w razie pokonania drużyny z Finlandii czy Macedonii Północnej.
Lech zaczął przygotowania do tego intensywnego okresu już na początku tego tygodnia. A w niedzielę poleci do Zjednoczonych Emiratów Arabskich na ważne w całym procesie treningowym zgrupowanie. Dziś rano klub ogłosił kadrę. I brakuje tam ważnego nazwiska.
Lech skreśla Timothy'ego Oumę. Zesłanie do rezerw to pierwszy krok do odejścia
W Lechu postanowili, że na Bliski Wschód poleci 31 zawodników, z kadry wy łączono już wcześniej skrzydłowego Kornela Lismana, który ma problemy ze stawem kolanowym. Tyle że chyba nikt nie spodziewał się, że w tym gronie nie będzie także Timoty'ego Oumy.
Lech wypożyczył przed tym sezonem 21-letniego Kenijczyka ze Slavii Praga, ale w umowie nie została wpisana kwota odstępnego. Ouma nie błyszczał w rundzie wiosennej w Czechach, a Slavia zainwestowała w niego spore środki. W Polsce świetnie zadebiutował, a później popełniał kuriozalne błędy. Czasami Niels Frederiksen dawał mu szybką "wędkę" - i ściągał z boiska. A w meczu w Gdyni z Arką nie zdążył - i na początku drugiej połowy 12-krotny reprezentant Kenii wyleciał z boiska po dwóch żółtych kartkach otrzymanych w ciągu kilku minut.

Mało tego, później podpadł jeszcze bardziej - nie wrócił na czas z Afryki, po zgrupowaniu swojej kadry. W końcówce rundy musiał grać, bo kontuzjowany był już nie tylko Radosław Murawski, ale też: Gisli Thordarson i Filip Jagiełło.
Niemniej teraz zapadł wyrok - Ouma do Abu Zabi nie poleci. - Timothy zachował się niezgodnie z zasadami panującymi w drużynie, dlatego postanowiliśmy nie włączać go do kadry na obóz w Abu Zabi. Zostanie w kraju i będzie przygotowywał się do rundy wiosennej z rezerwami i tylko od jego postawy zależy, jaka przyszłość czeka go w naszym pierwszym zespole - wyjaśnia trener Frederiksen na klubowej stronie. A nieoficjalnie: Ouma spóźnił się na pierwszy trening po urlopie - i bynajmniej nie o jeden dzień.
Tyle że w klubie słyszymy, że wyrok już praktycznie zapadł: Lech szuka innego środkowego pomocnika. W Abu Zabi zdrowy będzie już Jagiełło, do pełnego treningu w poniedziałek wróci też Thordarson, jest Antoni Kozubal, wchodzi też młody Sammy Dudek. Co jednak istotne: Slavia miała życzyć sobie za transfer Kenijczyka kwoty przekraczającej pięć milionów euro, a to oznacza, że Lech i tak latem by go nie wykupił.

Do ZEA nie poleciał też Bryan Fiabema, są w kadrze zaś: Radosław Murawski (trenuje indywidualnie jeszcze przez kilka tygodni), Daniel Hakans (wznowi treningi w poniedziałek), Antonio Milić i Patrik Walemark (obaj już są w treningu z zespołem).
Ponadto Frederiksen wziął do kadry czterech graczy z Akademii Lecha (Wiktora Obremskiego, Karola Delikata, Patryka Prajsnara i Wojciecha Szymczaka), ale i nowego bramkarza: Płamena Andreewa.












