Reklama

Reklama

Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Górnik Łęczna 1-1 w 11. kolejce Ekstraklasy

Termalica Bruk-Bet Nieciecza zremisowała 1-1 (1-1) z Górnikiem Łęczna w pierwszym sobotnim spotkaniu 11. kolejki Ekstraklasy. Bramkę dla gospodarzy zdobył Dawid Plizga, dla gości trafił Jakub Świerczok. Oba gole padły w pierwszym kwadransie rywalizacji.

Kibice zgromadzeni w Mielcu nie musieli długo czekać na emocji. Już w piątej minucie spotkania do bramki Silvio Rodivia trafił Dawid Plizga. Pomocnik Niecieczy przymierzył z rzutu wolnego, a bramkarz gości, mając piłkę na rękach, wpuścił ją do swojej bramki.

Reklama

Cztery minuty później do wyrównania doprowadził Jakub Świerczok. Snajper gości również wykorzystał kiks rywala. Sebastian Nowak swobodnie rozgrywał sobie piłkę ze swoim defensorem w obrębie pola karnego. Bramkarz "Słoników" za mocno wypuścił piłkę przed siebie i przejął ją Tomasz Nowak. Pomocnik łęcznian odegrał do Świerczoka, a ten wpakował ją do pustej bramki.

Pomimo straconej bramki Termalica utrzymywała optyczną przewagę. Dużo lepiej niż wcześniej spisywał się jednak Rodić, który kilka razy ratował kolegów. W 32. minucie, z linii pola karnego próbował Wojciech Kędziora. Napastnikowi gospodarzy zabrakło szczęścia, aby zaskoczyć świetnie ustawionego bramkarza rywali.

W 57. minucie, trener Termaliki Piotr Mandrysz zdjął z boiska Wojciecha Kędziora i postawił na Mario Liczkę. Przez ostatnie pół godziny niecieczanie grali bez klasycznej "9", ale z ofensywnym duetem pomocników w ataku: Juhar-Liczka. Chwilę później z rzutu wolnego centrował Jakub Biskup, ale Rodić nie miał sobie równych w powietrznym pojedynku.

Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Dziesięć minut później z prawego skrzydła dośrodkowywał Patryk Fryc. Bramkarz Górnika został w bramce i mógł skapitulować. Piłkę na wślizgu tuż przy słupku atakował Biskup, ale jego strzał zdołał zablokować Tomislav Bożić.

W końcówce oba zespoły grały tak, jakby remis im odpowiadał. Dopiero w 88. minucie z ostrego kąta groźnie uderzał Grzegorz Piesio, ale Nowak w ostatniej chwili odbił piłkę na rzut rożny. W doliczonym czasie gry okazję miał jeszcze Świerczok, ale snajpera gości zatrzymał Pavol Stano.

Dowiedz się więcej na temat: Sebastian Nowak | Silvio Rodić | Dawid Plizga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje